piątek, 22 marca 2013

LEŚNE MORZE, IGOR NEWERLY


Kto jeszcze wie i pamięta o Polakach w Charbinie, którzy w 1887 roku przyjechali do Mandżurii budować ich wielką Kolej Wschodniochińską? Nikt lub prawie nikt, ja przynajmniej o ich tragicznych losach dowiedziałam się z książki Igora Newerly’ego „Leśne morze”.  Ta z rozmachem napisana powieść, porusza wiele wątków i spraw już zapomnianych, a autorowi aż cztery lata zajęło jej napisanie.

Przez różne fazy przechodziłam czytając „Leśne morze”. Wszystkie historie związane z tajgą - shu-hai czytałam z zapartym tchem. Wspaniały jest wątek bezogonowego tygrysa, którego losy są podobne do dziejów głównego bohatera Wiktora Dumanowskiego i ciągle się z nimi splatają. Młody, waleczny tygrys zostaje osierocony i skazany na siebie i tajgę, tytułowe leśne morze, które otacza go z każdej strony. Ta potężna shu-hai daje schronienie, karmi go, przynosi radość. To jego ochrona przed ludźmi, których woli omijać z daleka. Z młodego tygrysa wyrasta potężny samiec Wang, który niesie postrach wśród zwierząt i ludzi, błąka się i szuka swego miejsca i szczęścia. Taki sam jest młody Wiktor Dumanowski. Urodzony na chińskiej ziemi jako dziecko Polaków, nie potrafi się zidentyfikować. Z jednej strony kocha swą nigdy niepoznaną Ojczyznę, która jest mu bliska dzięki opowieściom ojca i matki. To matka opowiada mu o najlepszej skierniewickiej ziemi rodzącej najlepsze owoce, to za jej nieznanym zapachem tęskni. Z drugiej strony- zakorzenił się w Chinach, które są dla niego drugą (pierwszą?) Ojczyzną. To historia człowieka, który nie może wrócić do kraju rodziców, ale jest też niechciany na ziemi, na której się urodził. Bez miejsca, bez państwa, mający jedynie tajgę za dom. Jedyne, czego może być pewien Wiktor to to, że tajga nie ma przed nim tajemnic i że go nie zdradzi. To tam w końcu znajduje swoje miejsce, swoich przyjaciół i swoją miłość. W pewnym stopniu przypomina mi on Dersu Uzałę, bo tak jak on żyje w krainie, gdzie strzelba i amunicja wystarcza, aby zapewnić kilka tłustych lat, a i bierze z niej tylko tyle, ile potrzebuje, nic więcej.

„Leśne morze” to opowieść o byciu samotnym wśród ludzi, to historia o byciu człowiekiem bez kraju. To książka o II wojnie światowej, którą słychać w oddali, ale przez to nie jest wcale łatwiejsza do zniesienia, czy mniej intensywna. To właśnie tam, w Mandżurii, wydobywa się uran, mówi i działa się w temacie broni atomowej i biologicznej.  Wszystkie polityczne kawałki, jak to ja, czytałam z pewnym zniecierpliwieniem, wiercąc się w fotelu i wzdychając, a wszystko dlatego, że chciałam czym prędzej wrócić do tajgi, do Wiktora -Wei-tou i Aszyche-Trzytane. Uczucie, które ich połączyło, najbardziej mnie dotyka i ujmuje, jest zawieszone pomiędzy niewypowiedzianymi słowami, a spojrzeniem mówiącym więcej niż milion wyznań. Takie szczególne porozumienie serc, opisane w sposób niezwykły i wielkim wyczuciem. Niezwykła to była miłość, tak daleka od europejskiego pojmowania miłości, silna, pełna i fascynująca. Z drugiej strony jednak krucha ze względu na różnice ideologiczne, kulturowe i narażona na innego typu pokusy.

Igor Newerly potrafi pisać o rzeczach trudnych w wyjątkowy sposób i za to go bardzo cenię. Sama książka, chociaż miejscami trochę mi się dłużyła, to zostawiła jednak ciepły, przyjemny ślad w moim sercu.


_____________
Igor Newerly, Leśne Morze, Świat Książki, Warszawa 2009, s. 556.

Pierwsze zdanie: Deszcz ustal, jak spadł - z nagła. Gwałtowny i ciepły, nie grał jednak w smugach kolorami tęczy i pyłku kwiatowego, nie był tym razem deszczem barwnym jak inne ulewy czerwcowe w Mandżurii. 

Ostatnie zdanieDrapieżnie rozpięty w szerokim kręgu skrzydeł, bardziej sępi niż orli - wisiał nad szu-hai jak czas obojętny i niezbędny jak rakarz. 


------------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi, Pochłaniam strony bo kocham tomy, Z półki - 2013, Jubileuszowe lektury, Wojna i literatura, To już było.

"Leśne morze" jest 31 książką "Z półki" przeczytaną w tym roku, a tym samym ukończyłam wyzwanie i osiągnęłam poziom 7 - Mistrz :)

Image and video hosting by TinyPic

21 komentarzy:

  1. Nie słyszałam niestety ani o Polakach budujących kolej ani o tej powieści, ale czuję się zachęcona do lektury. Ostatnio prezentujesz powieści kompletnie mi nieznane, ale przez to ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakos tak wyszlo, ze nie mam ochoty ostatnio na nowosci. Wole pogrzebac we wlasnych polkach i wyciagnac jakas staroc.

      Usuń
    2. Też staram się taką politykę czytania prowadzić, ale średnio mi wychodzi.

      Usuń
  2. Sama nie wiem, czemu nie mogę się przemóc i sięgnąć po jego prozę. Może przez nieszczęsnego "Chłopca z salskich stepów", który w szkolnej bibliotece był w tylu egzemplarzach, co "Opowieść o prawdziwym człowieku" Polewoja, a więc w ilościach zniechęcających do bliższego poznania. Widzę to kawał całkiem solidnej, wzruszającej i prawdziwej literatury, wypadałoby więc zaległości nadrobić:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mialam w ogole kontaktu z tym autorem w szkole, wiec nie mam w sobie zadnych uprzedzen, za to wiele ciekawosci.

      Usuń
  3. Ta powieść czeka na mnie od lat. Najpierw bardzo chciałam ją mieć, a gdy w końcu kupiłam, stanęła na półce obok innych nieczytanych i tak stoi do dziś. Muszę w końcu ją z tej półki ściągnąć. Podejrzewam, że moje wrażenia będą podobne, polityka mnie nudzi, ale tajga - to już brzmi fascynująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja ksiazka, o dziwo, nie stala tak dlugo, tylko kilka miesiecy, ale przypuszczam, ze gdyby nie wyzwanie "Jubileuszowe lektury", to pewnie los jej bylby podobny do Twojej.

      Usuń
  4. Jest w drodze do mnie :) Już od dłuższego czasu chciałam ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chetnie przeczytam Twoje polekturowe wrazenia:)

      Usuń
    2. Nie wiem jak ja mogłam przeoczyć ostatni akapit wpisu.. Gratuluję wyniku! Ja dopiero mam 20 sztuk więc jeszcze trochę mi zostało do poziomu Mistrza ;)

      Usuń
    3. 20 to duzo, szczegolnie, ze to dopiero marzec:)
      Ja ide w zaparte:). Nie udaje mi sie ograniczyc zakupow tak bardzo jak chcialam, to chociaz czytam ksiazki zakupione wczesniej. Oczywiscie na tych 31 nie poprzestane. Chcialabym przeczytac ich przynajmniej 100-120:)

      Usuń
  5. piękna książka i niezwykła historia :) również polecam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Newerly to mój wyrzut sumienia. Zawsze się przymierzałam do lektury, ale na zamiarze się kończyło i tak dotrwałam do tej pory tylko i wyłącznie ze znajomością filmu "Celuloza" Jerzego Kawalerowicza opartego na powieści Igora Newerlego "Pamiątka z Celulozy". Czas nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film pamietam jak przez mgle, ale z pewnoscia nie czytalam "Pamiatki..." i nie zamierzam. Mam jeszcze w planach "Wzgorze blekitnego snu", ale najpierw musze sobie przywiezc ksiazke z Polski.

      Usuń
  7. Wspaniała fabuła. Doceniam skrupulatność autora i jego czteroletnią pracę nad tą książką. Podoba mi się wątek z tygrysem. Przeczytam na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  8. Imani, ależ ty perełki wynajdujesz! W sumie prawie każda wizyta na twoim blogu kończy się wpisem tytułu do rubryki "Chcę przeczytać". Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julio, odkad przeczytalam skad Julia Orzech, to jeszcze bardziej Cie polubilam:)
      Mam nadzieje, ze Newerly spodoba Ci sie. Dziekuje, ze zagladasz:)

      Usuń
  9. Kochana (w odpowiedzi na Twój komentarz) - uważam, że jesteś mistrzem wyzwań i nawet gdyby doba trwała 100 godzin to nie miałabym głowy, żeby to wszystko ogarnąć. Nie dziwię się, że trudno to pogodzić z pracą i życiem osobistym. Mam tylko nadzieję, że nigdy nie zrezygnujesz z pisania bloga, bo jesteś w ścisłej trójce moich ulubionych, które czytam codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawde przeceniasz moja organizacje;). Dobieram wyzwania do posiadanych ksiazek, a nie odwrotnie, stad to zadna mordega, bo i tak te ksiazki przeciez kiedys przeczytam, a dzieki wyzwaniom po prostu niektore nieco wczesniej.
      Z pisania nie zamierzam rezygnowac, to pewne. Marzec dal mi po prostu po tylku, ale wyprostuje wszystkie sprawy za jakis czas. Ksiazki sa wazne w moim zyciu, ale to zycie jest najwazniejsze.
      Zreszta do trzech wyzwan przystapilam na pol roku, cel wiec osiagnelam, a teraz moge skupic sie na innych ksiazkach, a wciaz przede wszystkim na zyciu.

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)