“Atlas chmur” Davida Mitchella to
łamigłówka, gra umysłowa do której zaprasza nas pisarz. Wymaga skupienia,
myślenia, przestawienia szarych komórek na wysokie obroty.
To sześć, odrębnych historii, zapisanych kodem
1, 2, 3, 4, 5, 6, 5, 4, 3, 2, 1. W tej właśnie kolejności je poznajemy.
„Adama Ewinga
Dziennik Pacyficzny" to zapiski adwokata, ktory w 1850 roku był pasażerem
„Wieszczki”. Robert Frobisher, jest muzykiem, który w okresie miedzywojennym
trafia do Belgii, gdzie zostaje pomocnikiem wybitnego kompozytora Vyvyna Ayrsa.
Tam też znajduje dziennik Ewinga, o którym pisze w listach do przyjaciela,
fizyka Rufusa Sixsmitha. W części trzeciej pod tytułem „Okresy półtrwania.
Pierwsza zagadka Luisy Rey” poznajemy historię samego Rufusa Sixsmitha. Czwarta
część opowiada o losach Tomothy’ego Cavendisha, wydawcy, który trafia,
bynajmniej nie z własnej woli, do domu spokojnej starosci, a przypadkiem w jego
bagażu znajduje się nadesłany do wydawnictwa rękopis „Okresów półtrwania”. W
piątej części główną bohaterką jest klon Sonmi-451, która obejrzała film będący poprzednią historią. W szóstym opowiadaniu przenosimy się do
postapokaliptycznej hawajskiej wyspy, gdzie Sonmi-451 jest bogiem. Następnie historia po historii cofamy
się do tyłu. Intrygujące?
Na początku myślałam, że to faktycznie jest
„wariacja matrioszkowa”, jednakże teraz sądzę, że to jednak osobne historie,
które mówią mniej więcej o tym samym, ale w inny sposob, łączą się dwoma
drobnymi ogniwami (coś w rodzaju deja vu bohaterów oraz charakterystycznego
znamienia w kształcie komety, które to oczywiscie mają nam coś sugerować, być
może zbyt mocno). Każda historia, w jakiś sposób zapisana, przenika do
kolejnej opowieści, ma w pewien sposób być wskazówką, uczyć czegoś nastepne
pokolenie.
Konstrukcja powieści faktycznie jest
inteligentna, bowiem tematy, które są już eksploatowane w literaturze od wieków, pisarz ujmuje w zupełnie inną formę. Mamy więc między innymi dziennik, opowieść epistolarną, thriller, futurystyczną dystopię w formie wywiadu. Każda historia charakteryzuje się specyficznym językiem i klimatem, odpowiadającym danej epoce. Z małym zastrzeżeniem – moja ulubiona, druga historia muzyka
Frobishera, ma klimat bardziej z epoki wiktoriańskiej, niż z okresu międzywojennego, ale to już moje, prywatne, odczucie.
W swojej podróży przez czas i historię,
ta przeszłą i przyszłą, David Mitchell pokazuje nam, że nasze życia, nasze
wybory, działają na zasadzie naczyn połączonych i z perspektywy czasu pokazuje
nam historie naszych żyć, kultur i religii. “Atlas chmur” to historie opowiadajace nam czym jest dobro
i zlo, początek i koniec, miłość i nienawiść. To także powieść o skutkach
wspinania się po szczeblach cywilzacji za wszelką cenę, o niewoleniu człowieka
przez drugiego człowieka, o pędzie do władzy i zaślepieniu pieniądzem. Nie
unikniemy pytań o to, czym jest człowiek i człowieczeństwo.
David Mitchell pozwala nam się rozsmakować w swoich historiach, cieszyć się różnorodnym językiem, klimatem,
wyzywa nas na intelektualny pojedynek, którego prostym z pewnością nazwać nie
można. Niektóre jego słowne potyczki przypadly mi bardzo do gustu, inne mniej.
Z pewnością piąta i szósta historia, przeniesione do dalekiej przyszłości, były
dla mnie prawdziwym wyzwaniem, bowiem nie czytam i nie lubię takiej literatury.
Tak, tutaj się męczyłam, a przebrnięcie przez te rozdziały było dla
mnie dosyć trudne. Te opowieści sięgają daleko poza miejsce, gdzie kończy się moja wyobraźnia, a więc zainteresowanie i chęć czytania.
Moje nastroje podczas czytania zmieniały
sie niekiedy z historii na historię, a niekiedy ze strony na stronę. Od
rozbawienia, przez uczucie grozy do głębokiej frustracji. Doceniam tą książkę i
wagę stawianych tam pytań. Nie jest to jednak mój najulubieńszy kawałek
literatury i chociaż czuję się bardzo wymęczona, uważam, że to dobra książka. Gdyby wycięto mi te furystyczne kawałki
lub przynajmniej mocno okrojono, lektura byłaby dla mnie z pewnością bardziej
strawniejsza.
Atlas chmur to także nazwa kompozycji Frobishera
na sześć instrumentów, właściwie solówek, które przechodzą jedna w drugą. Tak samo z nami gra David Mitchell,
pozwalając przenikać się głosom rożnych bohaterów, mających różne idee,
przekonania, wartości.
Macie ochotę na taką grę?
________________
David Mitchell, Atlas chmur, przeł. Justyna Gardzińska, Wydawnictwo MAG, Warszawa 2012, s. 536.
Pierwsze zdanie: "Poza wioską Indian, na spłachciu bezludnym wybrzeża na świeży ślad stóp natrafiłem."
Ostatnie zdanie: "Lecz czymże jest ocean, jeśli nie morzem kropel?"
--------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Trójka e-pik, Z półki - 2013, Pochłaniam strony, bo kocham tomy, Tea Time z Corridą.

Mnie także najbardziej przypadła do gustu część z Robertem Frobisherem w roli głównej, choć i czwartą polubiłam na swój sposób.
OdpowiedzUsuńMnie ta powieśc zachwyciła i oczarowała. Takie wielkie ŁAŁ. Zgodzę się z tym, że to wymagająca lektura. Bardzo. A ja mam wyrzuty sumienia, bo miałam wrażenie, że momentami ją przewertowywałam zbyt szybko. Bo ciągnęło mnie do dalszego ciągu. Ciekawość mnie zżerała. Długo ją czytałam. I może momentami męczyła, to prawda. Chyba przez taką wielość, różnorodność tego wszystkiego.
Te rozdziały, które Ciebie wymęczyły zrobiły na mnie także wielkie wrażenie. Niesamowita wizja.
Zasmuciła mnie ta książka. Okrutnie. Chyba dlatego, że jej przesłanie jest tak bardzo bardzo prawdziwe. I jestem w stanie w nią uwierzyć, to znaczy podzielić wizję autora.
Ech! Nie miałam siły jej zrecenzować. Mam wrażenie, że nie ogarnęłam całego jej bogactwa. Czekam na audiobooka. Chciałabym posłuchać jej drugi raz, czytać chyba nie miałabym już siły. No i film! Muszę obejrzeć film!!!
Pozdrowienia!
Kiedys do tej ksiazki wroce, ale przeczytam sobie innym systemem, polacze te rozbite historie:)
UsuńJestem przekonana, ze cos jeszcze w tej ksiazce odnajde, bo tyle w niej bogactwa, tyle tresci.
Jednak nie teraz, musze odpoczac, bo tak, jak piszesz, to bardzo smutna historia. O nas.
Tak, dokładnie tak samo się czułam po lekturze - wyczerpana, zmęczona, ale z mocnym postanowieniem, że muszę do niej wrócić.
UsuńRewelacyjna książka. Przez pierwszy rozdział ciężko mi było przebrnąć, ale potem jak wsiąkłam to na całego. Świetnie napisana piękna historia o życia i jego wartościach.
OdpowiedzUsuńPierwszy rozdzial nie sprawial mi klopotow, ale te futurystyczne rozdzialy juz tak, dlatego nie moge zakrzyknac z ogolem, ze jestem pelna zachwytow. Pewnie do niej podejde jeszcze raz za jakis czas, raczej dluzszy, niz krotszy.
UsuńMoim zdaniem książka warta jest uwagi, właśnie ze względu na jej nieszablonowy układ.
OdpowiedzUsuńNieszablonowy uklad i mieszanka jezykowa to z pewnoscia jedna z zalet tej ksiazki.
UsuńTo książka, która na długo zapadła w mojej pamięci. Podobała mi się przede wszystkim jej konstrukcja oraz mieszanka stylów, jakimi posługiwał się autor. W najbliższym czasie planuję też zapoznać się z filmem.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Film niedlugo obejrze, dlatego tak spieszylam sie z ksiazka, bo koniecznie chcialam przed.
UsuńZawsze, gdy otwieram jakąś stronę z recenzją tej książki, to najpierw patrzę przez kilkanaście sekund na okładkę (jest megaładna:), a później zabieram się za tekst.
OdpowiedzUsuńChciałabym przeczytać tę książkę, ale z drugiej strony boję się tej zawiłej konstrukcji. Lubię literaturę odbiegającą od normy, ale tyle się nasłuchałam o dziwności książki/filmu, że już sama nie wiem, czy mam ochotę na taką grę. :)
Okladka faktycznie jest ladna. Podobaja mi sie nawet te zlocenia, chociaz z reguly nie jestem zwolenniczka takich ozdobek. Wydanie faltyczie jest porzadne, twarda oprawa, porzadne szycie, starczy na wiele czytan:)
UsuńJa z kolei niewiele czytalam wczesniej o tej ksiazce i czulam sie zaskoczona.
Jeszcze nie czytałam i boję się trochę tych "futurystcznych rozdziałów", ale zarówno książka, jak i film zbierają zbyt dobre recenzje, by można było przejść obojętnie :-)
OdpowiedzUsuńTak, mozna sie jej przyjrzec z bliska, podczytac kilka stron i zaryzykowac lub nie przeczytanie.
UsuńMam wielką ochotę na tę książkę. Mam nadzieję, że wkrótce będę miała okazję ją przeczytać.
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, ze Twoje marzenie wkrotce sie spelni :)
UsuńPOnieważ film w kinach mi umknął, zatem mam szanse przeczytania powieści przed obejrzeniem go w domu. Aż wstyd się przyznać, nie wiedziałam że jest książka :(, także serdecznie dziękuję za ten wpis...
OdpowiedzUsuńPierwsze wydanie bylo kilka lat temu, ale nie odnioslo sukcesu w Polsce, nikt nie pisal, ze arcydzielo. Dopiero przed premiera filmu zrobilo sie dosyc glosno o tej ksiazce i poplynela fala zachwytow.
UsuńŚwietna książka! Mnie z kolei najbardziej podobało się szóste opowiadanie i to, że powieść okazała się tak bardzo nieszablonowa, intrygująca. Wprost uwielbiam takie gry z czytelnikiem.
OdpowiedzUsuńKazdy jest inny i to jest cudowne, przynajmniej zwracam uwage na cos, co mi umknelo lub czego nie docenilam podczas lektury.
UsuńCzy jestem jedyną osobą która jeszcze niedawno nie słyszała ani o książce ani o filmie i po Twojej recenzji raczej zdecydowanie nie chce mozolić się z tym dziełem? Choć kto wie czy w swej nieświadomości bym się nie porwała na książkę z tak intrygującym tytułem i entuzjastycznymi opiniami. Dobrze że mogłam przeczytać o Twoich zmaganiach są dla mnie wystarczającą wiedzą i zarazem ostrzeżeniem:-)
OdpowiedzUsuńOto jedna z nielicznych opisanych przez Ciebie lektur na którą nie mam ochoty, bo na zdecydowaną większość jak wiesz mam ochotę rzucić się natychmiast!
Moge zaryzykowac stwierdzenie, ze Ty akurat nie bylabys zachwycona, moze docenilabys, ale meczylabys sie pewnie przez kilka rozdzialow tak samo, jak i ja. Przejrzyj sobie kiedys w ksiegarni, poczytaj kilka stron z kazdego rozdzialu, wtedy zobaczysz o czym pisze.
UsuńDla mnie ciutke przekombinowana;)
Mam czytać tę książkę w ramach dyskusyjnego klubu książki. Po twojej recenzji widzę, że to był dobry wybór:)
OdpowiedzUsuńBede wypatrywac zapisu Twoich wrazen po lekturze.
UsuńPewnie ja docenisz bardziej, niz ja.
Oj, ja mam ochotę na grę Mitchella. I to jak najszybciej! Mam wrażenie, że już wszyscy czytali, poza mną... Czuję jakby omijała mnie prawdziwa uczta literacka...
OdpowiedzUsuńZ pewnoscia nie jestes ostatnia:), ale rozumiem ten ksiazkowy glod :)
UsuńJestem bardzo ciekawa, jak Ty odbierzesz "Atlas chmur":)