czwartek, 11 października 2012

Top 10: najważniejsze książki mojego życia


Top 10 to akcja Futbolowej – autorki blogu „Kreatywa”, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się rożnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta.


Akcja jest chwilowo zawieszona, ale wciąż można brać udział w starych rankingach. Postanowiłam po raz kolejny skorzystać z okazji i zaprezentować:

Top 10: najważniejsze książki mojego życia





Wszystkie te książki są dla mnie ważne, bo towarzyszyły mi i w tych wesołych i w tych trudnych momentach życia. Niektóre z nich były przełomowe, bo zapoczątkowały fascynacje trwające do dziś.

Stara baśń. Pamiętam moment, kiedy wkroczyłam do pokoju mojego Wujka - książkoholika i zapytałam, czy mogę poszukać sobie coś do czytania wśród jego książek. Zgodził się. Wybrałam "Starą baśń", a on spojrzał na mnie zdziwiony i wyraził obawę, że ta książka jest dla mnie za trudna, może zbyt brutalna, a na dodatek z pewnością nie jest baśnią. Pożyczył mi ją jednak. Miałam dziesięć lat. Świat "Starej baśni" oczarował mnie totalnie, książkę przeczytałam dwa razy pod rząd, a mój Wujek wysłuchawszy moich zachwytów książkę mi podarował. Jakże się cieszyłam, kiedy dwa lata później znalazłam ten tytuł wśród lektur szkolnych- mogłam przeczytać tą książkę po raz kolejny. Ciągle do niej wracam.

Doktor Dollitle i jego zwierzęta. Znaleziona na półce u Babci. Czytałam ją wielokrotnie w dzieciństwie i bardzo lubiłam. Sama nazywana byłam psią i kocią mama, a więc ta książka wpasowała się idealnie w mój dziecięcy świat.

Chłopcy z placu broni. Dużo, dużo wylanych łez. Kocham ją na równi z książką "Kamienie na szaniec".

Król szczurów. Czytałam jako nastolatka. Po raz pierwszy do białego rana. Nie mogłam się oderwać. Teraz mam całego Clavella, a jego książki wciąż uwielbiam.

Zaślubiny patyków. Pamiętam czasy, kiedy premiera nowej książki Carrolla odbywała się niemal co miesiąc. Czekałam na ten moment z bijącym sercem, udawałam się do księgarni i kupowałam kolejną książkę wydając na ten cel całe moje kieszonkowe. Wtedy to było coś nowego, nie znałam wcześniej takich książek, magiczny świat Carrolla zawładnął moim życiem na kilka lat.

Zimna góra. Książkę pożyczyła mi Przyjaciółka. Była w innej okładce, z jesiennymi liśćmi w tle (nie lubię tych filmowych). Wciąż uważam, że jest to jedna z najlepszych przeczytanych przeze mnie książek. Z obawy, aby czar nie prysł nie oglądałam filmu. Ostatnio często o niej myślę i jeśli zdobędę stare wydanie, to je kupię.

 Ósmy dzień tygodnia. I wszystko inne Hłaski czytałam w czasach liceum, całą moją duszą i sercem czułam o czym pisze.

Kolumbowie rocznik 20. Książkę pożyczyła mi moja Najwspanialsza Nauczycielka w podstawówce. To Ona opowiadała nam jak naprawdę było, w czasach, kiedy jeszcze nie było można. Jakże wspaniale opowiadała o Powstaniu Warszawskim i AK! Zaszczepiła we mnie miłość do Baczyńskiego i innych poetów generacji kolumbów. Pożyczyła mi nawet książkę o Katyniu, wtedy jeszcze  z drugiego obiegu. Najwspanialszą Nauczycielkę wielbię do dziś.

Błękitny zamek. Jako nastolatka czytałam milion razy. Od niej zaczęła się moja miłość do książek Lucy Maud Montgomery.

Książę przypływów. Ta książka pozwoliła mi przetrwać trudny okres w moim życiu. Przeczytałam wszystkie książki Conroy'a oprócz ostatniej, ta ciągle dojrzewa na mojej półce. Boję się, że po tylu latach pisarstwo Conroy'a straciło magię.


Image and video hosting by TinyPic


14 komentarzy:

  1. Ja również na swojej liście mam Błękitny zamek :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Uwielbiam "Blekitny zamek". Nie raz podnosila mnie na duchu i pozwala w odmiane losu, lepsze jutro i spelnienie marzen. Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  2. Ach, uwielbiam "Zimną górę", na nieszczęście ja również posiadam egzemplarz z okładką filmową (chociaż, w tym wypadku nie jest tak strasznie). Carroll stoi na półce i czeka na swoja kolej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Wspaniala ksiazka, a juz zapomniana.
      Jestem ciekawa, jak spodoba ci sie Carroll.

      Usuń
  3. Lubię historie o tym dlaczego akurat dana książka jest dla kogoś ważna. Zwykle wiąże się to z czymś na pozór zupełnie błahym - okoliczności, miejsce, sytuacja życiowa.

    Z wymienionych przez Ciebie pozycji czytałam jedynie "Króla szczurów" i to dosyć późno, bo dopiero w tym roku. Na pewno przeczytam jeszcze "Starą baśń". Skoro aż tak poruszyła Cię jako 10-latkę, to naprawdę musi coś w niej być :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Dokladnie tak jest u mnie. Niekiedy to blahostki, ale na danym etapie zycia istotne:). Czasami nie da sie tego opisac slowami.

      "Stara basn" nie bije rekordow popularnosci, ale ja ja uwielbiam, za piekny jezyk i oddanie klimatu tamtych dawnych czasow.

      Usuń
  4. Przepadam za Twoimi Top 10:))))
    Ileż inspiracji tutaj znajduję! a jakie mam wypieki na twarzy..i suchość w gardle..i motyle w..:)))))
    Muszę wrócić,np.do"Starej baśni"-prawie nie pamiętam, tak to dawno było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Niebieska dziekuje. Dla mnie pisanie tych topow to wycieczka w przeszlosc i w glab siebie. Za kazdym razem dowiaduje sie czego nowego o sobie, o czym np chwilowo zapomnialam;).

      Moim zdaniem wrocic do "Starej basni' warto.

      Usuń
  5. Bardzo podoba mi się Twój TOP10 najważniejsze książki mojego życia. Większość z książek, które wymieniłaś bardzo lubię i cenię. Ale ... z zażenowaniem stwierdzam, że nigdy nie słyszałam o "Zimnej górze". Nie wiem jak o możliwe, ale ani tytuł, ani nazwisko autora nic mi nie mówi. Poszukam tej książki w bibliotekach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Sadze, ze ta ksiazka nigdy nie miala dobrej promocji, nawet po slynnym filmie niespecjalnie sie wysilono. Uwazam, ze warto przynajmniej do niej zajrzec. Byl okres, kiedy kazdemu ja polecalam, a pozniej wciagalam do dyskusji na jej temat :)

      Usuń
  6. Pamiętam, że "Król szczurów" (też czytałam jako nastolatka) zrobił na mnie wielkie wrażenie. Robiąc podobne zestawienie, też wzięłabym tę książkę pod uwagę. "Zaślubiny patyków" również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. "Krol szczurow" moim zdaniem jest swietna ksiazka, "Zaslubiny patykow" sa z innej polki, ale mam do niej bardoz emocjonalny stosunek, dlatego nie moglo jej zabraknac w tym top 10. To nie sa najlepsze ksiazki, ktore przeczytalam, ale takie, ktore uczynily mnie w pewien sposob tym czytelnikiem, ktorym jestem teraz.

      Usuń
  7. "Starą baśnią" też byłam w swoim czasie zachwycona, ale teraz mi przeszło :) "Błękitny zamek" uwielbiam do dziś, choć dawno już nie czytałam. "Zimnej góry" niestety nie znam, muszę się rozejrzeć, natomiast moja fascynacja pisarstwem J. Carrolla nie dotrwała do "Zaślubin patyków" :) Bardzo podobają mi się Twoje uzasadnienia. Nie wiem, czy potrafiłabym napisać tak ładnie o swoich najważniejszych książkach. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje. Kazda ksiazka miala jakis wplyw na mnie i kazda darze ogromnym sentymentem. Ostatnio zastanawialam sie, jakie bylyby te najlepsze ksiazki, ktore przeczytalam w zyciu. To byloby naprawde trudne!

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)