Zastanawiałam się jak mogłabym w kilku
zdaniach nakreślić o czym jest „Samsara. Na drogach, których nie ma” Tomka
Michniewicza. Kończąc lekturę doszłam do wniosku, że najlepiej zrobił to sam
Autor pisząc:
Nieważne
dokąd jedziesz i po co, ważne, że masz odwagę jechać. Ja nie podróżuję, żeby
się wspiąć na jakąś górę. Ja podróżuję dla tych tysięcy drobnostek, o których
czytaliście. Moje góry to każdy kilometr stopem, talerz zupy z pędami bambusa
albo ruiny świątyń. Nawet każda niedospana noc albo zapchlony hotel w
miasteczku, do którego nikt nie jeździ, jeśli nie musi. Moim szczytem do
zdobycia jest przeżycie każdego dnia tak, by go pamiętać do końca życia.
To jest książka
o tym, co się dzieje, gdy pakujesz plecak i wychodzisz z domu z biletem w jedna
stronę. Backpacker wie, gdzie się
jego podróż zaczyna, ale nie ma pojęcia gdzie się skończy i jakimi drogami
będzie go wiódł los lub intuicja. Nie ma pośpiechu, zawsze można skręcić z
pierwotnie obranej drogi, aby zobaczyć coś nowego, interesującego, o czym słyszało
się w barze lub na targu.
- Samsara- odparł z uśmiechem stary nauczyciel- Nigdy nie wiesz dokąd
trafisz…
Tomek Michniewicz ma naturę gawędziarza,
opowiada nam swoją historię niewymuszonym, lekkim językiem okraszonym sporą dawką humoru. Czasami miałam wrażenie, że czytanie tej książki jest jak rozmowa przy kuflu piwa z dawno niewidzianym
znajomym. On opowiada mi co widział podążając własną drogą, czasami szeroką i
wygodną, czasami ledwo widoczną lub wyludnioną, czasami taką, która musiał sam
sobie wyrąbać w dżungli. Ja słucham z
otwartymi ustami i prawie biegnę do domu pakować swój własny plecak z
niezbędnym minimum w środku. Nie mówi mi o tym, co można przeczytać w
przewodnikach, rozwinięcie pewnych kwestii można znaleźć na końcu książki lub
na stronie internetowej. Pokazuje mi zdjęcia, które także różnią się od
typowych podróżniczych. W większości to nie piękne widoki, ale obraz ulicy i
ludzie. „Samsara” to opowieść o wędrówce przez Nepal, Tajlandię, Bangkok, Wietnam,
Laos, Kambodżę, Malezję i o ludziach, których spotykał autor. Poczujemy smak potraw na języku, ukąszenia
owadów na skórze, strach przed skorpionami i wężami. Wysłuchamy opowieści o miejscach, gdzie rzadko trafia
standardowy turysta: Festiwalu Wegetariańskim, knajpce serwującej węże, wiosce na skraju dżungli i wielu innych. Potrafi
w napotkanym człowieku, czy zwierzęciu znaleźć coś, co go poruszy, zadziwi,
zafascynuje. I nie ma znaczenia, czy uda mu się odnaleźć swojego dziadugarę,
ważna jest tylko droga, która do niego prowadzi lub... nie prowadzi. Tomek Michniewicz to osoba, która cieszy się
życiem i czerpie z niego całymi
garściami, a echa tego podejścia znajdziemy w książce.
Podobała mi się Twoja historia Tomku
Michniewiczu i z pewnością sięgnę po kolejną. Spakuję wyimaginowany plecak i podążę za tobą krok w krok.
Tomek Michniewicz, Samsara. Na drogach, których nie ma, s. 358, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2010.
Zdania napisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
-----------------------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: "Trójka e-pik", "Z literą w tle", "Literatura w Azji, Azja w literaturze".

Świetny cytat! Już sam cytat w czołówce niesłychanie mnie do tej książki zachęcił! Muszę przeczytać.
OdpowiedzUsuń
UsuńKsiazka przypadla mi do gustu. Jest inna. Opowiedziana z punktu widzenia czlowieka, ktory zarzuca plecak i wedruje po swiecie, a potem nam to wlasnie z takiego punktu widzenia opowiada.
Pozdrawiam cieplo.