Gdybym miała wskazać na książkowego bohatera roku, zostałby nim na chwilę obecną zdecydowanie Dersu Uzala. Bardzo przypadł mi do serca ten odważny Gold mądry mądrością ludzi, którzy od zawsze związani są z krainą w której żyją i kochają. Lekturę książki „W Ussuryjskim Kraju” Władimira Arsenjewa poprzedziłam książką „Dersu Uzala” jego autorstwa oraz znakomitym filmem Kurosawy. Do książki zasiadłam z poczuciem, że nie zawiodę się i tym razem, znany mi był styl Arenjewa i wiedziałam już czego mogę się spodziewać po jego pisarstwie.
Zaczęło się już dobrze, bo wstęp napisał sam Arsenjew, darowano wiec mi słowa napuszonego Pałkiewicza, wielkiego podróżnika, ale o irytującym mnie ogromnym ego (które wychodziło z każdej strony napisanych przez niego książek i przez które nie jestem w stanie polubić ich autora).
Ussuryjski Kraj odmalowany jest na stronach książki z drobiazgową dokładnością. Znajdziemy wiele opisów napotkanych przez ekipę Arsenjewa roślin i zwierząt, które pokazują jak bardzo ukochał ten kraj sam autor. Bardzo dobrze opisani zostali wszyscy ludzie, których na swojej drodze spotkał kapitan. Dzięki temu widziałam oczyma wyobraźni bezkresna tajgę poprzerywana niezliczonymi rzekami i niemal czułam zapach licznych kwiatów, o których pisał autor. Dotrzymywałam kroku ekipie Arsenjewa z ogromnym zainteresowaniem, a najlepszymi momentami książki były oczywiście te, w których pojawiał się sam Dersu Uzala. Jego mądrości wygłaszane podczas normalnej rozmowy ogromnie mnie wzruszały, ale o mojej fascynacji jego osoba nie będę już pisać, bowiem pisałam o tym tutaj.
Bardzo ciekawe jest również posłowie autorstwa Mariusza Kwiatkowskiego, w którym mówi miedzy innymi o fenomenie Dersu Uzaly oraz o rozbieżnościach, które wykryto pomiędzy książką a dziennikami Arenjewa.
Sama nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie, co spowodowało, że tak bardzo zaczarował mnie Ussuryjski Kraj. Zapewne jest to wpływ filmu Kurosawy, ale także pewność, że mam okazję oczami autora zobaczyć kraj, który już nie istnieje, bo został unicestwiony przez człowieka i cywilizację, jak wiele innych pięknych zakątków naszej planety. Świadomość ogromu zniszczeń i gwałtu, jakich dokonał człowiek na naturze była zawsze dla mnie niezwykle bolesna, dlatego też sięgam z ogromnym sentymentem do książek takich jak „W Ussuryjskim Kraju” . Zdziwiłby się, oj zdziwił sam Dersu Uzała, gdyby wiedział, że i sto lat później ludzie będą czytać historie o jego przygodach i jego kraju, który na szczęście nie odszedł z pamięci i nie odejdzie nigdy dzięki książkom Arsenjewa.
Wydanie książki, jak każdej z cyklu "Podróże retro", jest wspaniale. Doskonały papier, solidne wykonanie i mnogość pięknych fotografii.
Wydanie książki, jak każdej z cyklu "Podróże retro", jest wspaniale. Doskonały papier, solidne wykonanie i mnogość pięknych fotografii.
Wladimir K. Arsenjew, W Ussuryjskim Kraju/ , przeł. Ewa Skorska, s. 413, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2011.
----------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Rosja w literaturze"
----------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Book-Trotter" - wrzesień - literatura rosyjska
----------------------------
----------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wrześniowej „Trójki e-pik” – literatura faktu.

Książka rzeczywiście zachęca do lektury już samą okładką, wygląda tak malowniczo i nostalgicznie...
OdpowiedzUsuńAle zmartwiłaś mnie swoją opinią na temat Pałkiewicza, bo coś tam o Syberii bodajże jego sobie kupiłam, czeka w kolejce do lektury i teraz mi się trochę odechciało :)
UsuńZawsze uwazam, ze warto przekonac sie samemu, szczegolnie, jesli ksiazka czeka na polce w domu. Ja Palkiewicza nie pokochalam, jego ksiazki sa dla mnie za suche, a styl bardzo encyklopedyczny. Za malo w nich dla mnie wlasnych wrazen, przemyslen, obserwacji. Jesli pojawiaja sie, to w stylu "jaki jestem wspanialy, oczywiscie, ze mialem racje, prosze spojrzec z jakimi osbistosciami mam zdjecia" ;). Przeczytalam jego "Amazonke", "Angkor", "El Dorado". "Syberie" rowniez mam w domu, ale jeszcze do niej nie zagladalam i raczej nie mam ochoty w najblizszej przyszlosci.
Pewnie, że trzeba będzie po nią sięgnąć, skoro i tak ją kupiłam :) Może tylko dłużej sobie poczeka.
UsuńZa to zaopatrzyłam się w film i już się cieszę na małą prywatną projekcję :)