niedziela, 30 września 2012

BIBLIOTEKA UTRACONYCH KSIĄŻEK, ALEXANDER PECHMAN


Lekturę „Biblioteki utraconych książek” Alexandra Pechmanna zaczęłam z ogromnymi nadziejami. Temat dla mnie, rasowego książkoholika, niezwykle ekscytujący – książka o książkach których nie ma!

We wstępie autor nazywający siebie Strażnikiem Milczenia pisze:
Wszystkie te książki mają swoje losy i tajemnice, które niezależnie od treści czynią je czymś szczególnym, żywym. Ja, podpodbibliotekarz, strażnik milczenia, postawiłem sobie za cel zebranie ich historii. A te historie, szanowni goście, są punktami orientacyjnymi, które chciałbym państwu gorąco polecić, zanim wybiorą się państwo na własne ekspedycje. To wyspy w nieskończonym morzu książek, mogą je więc państwo wykorzystać jako porty, pozwalające wyruszyć dalej, w zbadane już obszary, albo wybrać bardziej przygodowy kurs wiodący na ryzykowne, niepewne wody.
Taki wstęp wiele mi obiecywał, więc zabrałam się z zapałem do czytania.
Historie o płonących książkach oraz trawionych przez ogień bibliotekach, zaginionych dziennikach, utraconych neseserach i walizkach z rękopisami mogły być niezwykle ciekawymi historiami.  Mogły, ale nie są w wykonaniu Pechmanna. Ten zbiór krótkich esejów napisany jest naprawdę niezbyt ekscytującym językiem. Trudno było mi skoncentrować się na więcej niż dwóch, trzech esejach na raz. Wynajdowałam sobie preteksty, aby co chwilę przerywać lekturę. W końcu zdążyłam przeczytać dwie inne książki, zanim dobrnęłam do końca. A „Biblioteka utraconych książek” ma zaledwie 192 stron z indeksami. Dobrą stroną tej książki było to, ze znalazłam kilka tytułów, które muszę odszukać i bliżej im się przyjrzeć.

Dużo lepiej bawiłam się czytając bardzo amerykańską „Ex libris. Wyznania czytelnika” Anne Fadiman. A do takiej perełki, jaką jest „O bibliotece” Umberto Eco nawet nie chcę przyrównywać.

Nie podobała mi się ta książka i nic na to nie poradzę. Jest jak danie złożone z wyśmienitych składników, ale podane na byle jakim talerzu i w dodatku źle przyprawione. 





Alexander Pechman, Biblioteka utraconych książek/Die Bibliothek der Verlorenen Bucher, przeł. Sława Lisiecka, s. 192, Świat Książek, Warszawa 2009.

Image and video hosting by TinyPic

10 komentarzy:

  1. Wstęp rzeczywiście obiecuje wiele. Dobrze wiedzieć, co omijać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Powiem tak: bez przejrzenia w bibliotece kupowac nie polecam;)

      Usuń
  2. 'O bibliotece" Eco nie trzeba prowadzić dyskusji (poza tym uwielbiam "Szaleństwo katalogowania" i "Historię brzydoty"). Nie ruszę recenzowanej przez Ciebie książki - szkoda mi nerwów na odchodzenia i powroty, na ścieranie się z materiałem, który nie jest wart uwagi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Rowniez lubie Eco, z tych tytulow, o ktorych piszesz nie czytalam "Historii brzydoty"i siostrzanej "Historii piekna", odstraszyly mnie ceny, ale moze kiedy i te wpadna okazyjnie w moje rece.

      Usuń
  3. Okładka i wstęp zachęcają. Sama bym się skusiła, mając na względzie jedynie te składniki. Ale skoro odradzasz, to przynajmniej wiem, żeby trzymać się od tej książki z daleka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Wlasnie, piekne wydanie, intrygujacy wstep, szkoda tylko, ze w tym stylu nie zostaly napisane eseje, wtedy magia historii przenioslaby sie na tekst.
      Pozdrawiam cieplo.

      Usuń
  4. Pamiętam, że mnie się tę książkę dobrze czytało; aż teraz wyciągnęłam ją z koszyka i przewertowałam, by odświeżyć sobie wrażenia - widzę sporo zaznaczeń, podkreśleń, notatek na bokach, czyli lektura była miła. Zgadzam się, to inny klimat niż u Fadiman - u niej opowieści o książkach, pisarzach, lekturach etc. są bardzo intymne i bez względu na ilość informacji dominuje perspektywa "ja"; u Pechmanna jest zbiór informacji, plotek i spekulacji, bez tego wyraźnie osobistego udziału, bez wprowadzenia narratora jako współbohatera. Dlatego "Bibliotekę utraconych książek" traktuję jako ciekawy i przydatny zbiór wiadomości o autorach oraz książkach, podpowiedzi lub wręcz "polecanki" co do przyszłych lektur, natomiast Fadiman jest tym "porozumieniem bibliopatycznych dusz", rozmową z książkową maniaczką, przy której mam ochotę co chwila wykrzyknąć "ja tak samo!" lub "a moim zdaniem...!".
    A Eco... oj, czekam na pensję, by odebrać "Dzieło otwarte" i "Diariusz najmniejszy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje rozczarowanie wynika stąd, że zupełnie czego innego się spodziewałam, ponieważ naczytałam się o tej książce na blogach i w innych miejscach. Miałam nadzieję bądź na intymne spotkanie z pisarzem, bądź na zupełnie inną podróż, którą obiecywał wstęp. Czasami jest tak, że czas, nastrój, miejsce nie wpływają dobrze na odbiór lektury. Pewnie i to trochę się przyczyniło do takiej refleksji, a nie innej. Historie są ciekawe, jednak nie trafił do mnie w tamtym momencie sposób, w jaki Pechmann chciał mi o nich odpowiedzieć. Za to zrobiłam listę lektur, które muszę chociaż przejrzeć, wyszperać gdzieś w antykwariatach. Pewnie do tej książki wrócę, za jakiś czas.
      Spotkanie z Fadimam było dla mnie intymnym spotkaniem z kimś, kto uwielbia książki. Często podczas lektury wypowiadałam swoje uwagi myśli na glos, śmiałam się, a czasami marszczyłam nos lekko oburzona. Dzięki tej książce mogłam niejako odetchnąć z ulgą, że nie tylko ja mam osobliwy stosunek do książek. Ba! Wreszcie znalazłam kogoś, kto jest jeszcze dziwniejszy. Mój portfel został znacznie uszczuplony, bo musiałam koniecznie mieć kilka książek, które tak gorąco polecała. Na razie je podczytuje, oglądam, wymyślam historie o ich poprzednich właścicielach, bo niektóre są naprawdę stare. Za to z duszą.

      Usuń
    2. No tak, Pechmann zdecydowanie nie daje takiej intymnej historii czytania; być może moje pozytywniejsze wrażenia wynikają z tego, że najpierw czytałam Pechmanna, a dopiero potem Fadiman - i jeśli chodzi o powroty, to Pechmanna pewnie prę razy przejrzę, czasem przeczytam któryś tekst, natomiast Fadmian w sprzyjającej chwili połknę znów w całości - zapewne nie tylko raz.
      Czy dobrze podejrzewam, że i Ciebie oburzyło podejście "kochanków namiętnych", za którym opowiada się Fadiman? ;)

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)