niedziela, 5 sierpnia 2012

DZIECKO SZCZĘŚCIA, PHILIPPA GREGORY

Lubię powieści historyczne, postanowiłam więc przeczytać wszystkie książki Gregory, oczywiście jest to plan długoterminowy, a nie tegoroczny. Na razie przeczytalam trzy, w tym pierwszą część sagi rodu Laceyów - "Dziedzictwo". Książkę tą przeczytałam już kilka miesięcy temu, ale nie mogłam się zmusić, aby sięgnąć po kolejny tom. Nie, nie dlatego, że książka jest zła czy nudna. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że saga ta powstała na początku twórczości Philippy Gregory i dopuszczam, że autorka ciągle jeszcze się uczy jak pisać, szczególnie, że późniejsze książki uważane są za bardzo dobre. To była wina głównej bohaterki Beatryce, kobiety bezwzględnej, okrutnej, która tak umiłowała ziemię i majątek Wideacre, że posunęła się do każdej podłości, popełniła każdy grzech, aby tą ziemię zatrzymać. Idea "po trupach do celu" kłóci się  z moją naturą i światopoglądem, więc przy lekturze "Dziedzictwa" towarzyszyło mi wzburzenie, a okrzyki grozy i obrzydzenia nieraz zamierały na ustach. Mimo tego wszystkiego jakaś niezdrowa fascynacja nie pozwoliła mi oderwać się od książki i chciałam ją doczytać do końca. Niesmak spowodowany antypatyczną główną bohaterką pozostał i z miesiąca na miesiąc odkładałam przeczytanie "Dziecka szczęścia". Aż do teraz. Sięgając po tą książkę wiedziałam, że czeka mnie interesująca lektura, ale obawiałam się, że po przeczytaniu jej będę miała pewnego rodzaju poczucie niesmaku. Znowu.

Głównymi bohaterami "Dziecka szczęścia" jest para kuzynów Julia i Richard - kolejne pokolenie Laceyów - panów Wildacre. Ci, którzy czytali "Dziedzictwo" znają ich historię i wiedzą, co ich łączy. Inni dowiedzą się niemal pod koniec powieści. Zawsze są razem i od dziecka łączy ich szczególne przywiązanie i uczucie. Julia odziedziczyła po Beatryce wszystkie jej najlepsze cechy, jest rozkochana w ziemi, w ludziach ja zamieszkujących i chce, aby Wildacre rozkwitło, a wszyscy byli szczęśliwi. Jest tytułowym dzieckiem szczęścia, osobą, która rozumie ziemię, a a jej słucha odpłacając się szczodrze. Miewa również wizje, w których widzi przyszłość, a sami mieszkańcy Acre sądzą, że jest ona kolejnym wcieleniem Beatryce i upatrują w niej swojego wybawienia. Wiele troski włożono też w to, aby wychować ją na prawdziwą młodą damę niczym nieprzypominającą Beatryce, chociaż zawsze można było wyczuć drzemiącą pod skórą dzikość. Richard natomiast jest dokładnym przeciwieństwem Julii, to jego los obdarzył wszystkimi najgorszymi cechami Laceyow, jest  obłudnikiem i sadystą, istnym diabłem wcielonym, co najlepiej wyczuwają zwierzęta. Sam Richard niczego bardziej na świecie nie pragnie jak panowania w Wildacre. Od dziecka wierzył, a później w tej wierze umacniali go inni, że jest jedynym godnym dziedzicem.

Przez większą część książki śledziłam losy Wildacre z ogromnym zainteresowaniem, chociaż uległość i  słodka ulepność Julii często mnie drażniła, tak samo jak nie mogłam wprost uwierzyć, że nikt nie potrafi zdemaskować prawdziwego oblicza Richarda. Pewne zdarzenia są łatwe do przewidzenia, a pewne partie książki są trochę przegadane. Trochę mnie znużyła ta powieść pod koniec, dlatego określiłabym ją jako średnią.

Przede mną ostatnia część sagi "Meridon". Przeczytam na pewno, bo chcę dowiedzieć, jak się zakończyła historia Wildacre, ale na razie muszę odpocząć od rodu Laceyów, bo w sumie żadnego ich przedstawiciela nie polubiłam tak naprawdę. Może polubię kogoś w kolejnej? Zobaczymy.

2 komentarze:

  1. Zastanawiam się , jak by mi się spodobała, biorąc pod uwagę ten początek czyli"Dziedzictwo". Odrzuca mnie od tak bezwzlędnych ludzi. A jednak kusi nazwisko pisarki, bo jej powieści historyczne polubiłam.Choć na razie tylko 2 przeczytałam , resztę gromadzę , a winne przestojowi czytelniczemu są wydawnictwa , które zaburzają chronologię:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też gromadzę powieści tej pisarki. Zaczęłam właśnie od rodu Laceyów, bo miałam komplet. Irytuje mnie bardzo, jeśli nie mogę czytać czegoś po kolei lub wieki muszę czekać na kontynuację.
    Skuś się, z tego co czytałam ta saga nie cieszy się taką popularnością, więc w bibliotece powinna być

    OdpowiedzUsuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)