Motto książki: „Niewiele byłoby zła na świecie, gdyby nie można go było popełnić w imię dobra” (Marie von Ebner-Eschenbach) obrazuje dokładnie treść książki Jolanty Kwiatkowskiej. Książki, która krzyczy między innymi, że mniejsze zło wcale nie jest dobre, że żadne zło nie może być dobre, bez względu na intencje.
Dorotka urodziła się w tak zwanej „dobrej” rodzinie, a przynajmniej za taką wszyscy chcieli ją uważać. Nawet jeśli pojawiały się sygnały świadczące, że jest inaczej, to wątpliwości zostały stłumione w sercach obserwatorów, tłumaczono sobie i innym, że jest w porządku, że coś się zrobiło w tej sprawie, aby tylko uspokoić krzyk sumienia. Nawet wtedy, gdy to „coś” było akurat tym, na czym nam zbywało, co nie wymagało żadnych poświęceń, a często to „coś” obracało się na własną korzyść.
Dorotka miała być chłopcem, bratem- zabawką (?) dla pierworodnego, na nieszczęście urodziła się dziewczynką, nic niewartym pół-człowiekiem. Tresowano więc ją na dobrą siostrę, na dobrą córkę, na dobrą dziewczynkę. Wpajano jej, że wina leży po jej stronie, że to ona jest niedobra i powinna nad sobą pracować. Pracowała więc całe życie, aby być dobrą i aby czynić dobro. Jednak wychowanie w takim domu a nie innym spowodowało, że pojęcie dobra uległo spaczeniu.
„Już wiedziałam, że dobro i zło to syjamskie rodzeństwo. Teraz muszę się tylko dowiedzieć, które w danym momencie wybrać. Które pogłaskać, a które uszczypnąć, żeby osiągnąć coś dobrego dla siebie. Muszę być szczęśliwa. Dla dobra innych. Szczęśliwemu łatwiej jest być dobrym. Jeśli jest się tylko dobrym, mało kiedy podąża za tym szczęście...”.
Dorota więc tresowała także siebie, tworzyła osobę na podobieństwo swoich własnych wyobrażeń ideału (i) dobra. Gdzie się w tym wszystkim podziała sama Dorota? Bo ta mała Dorotka złakniona miłości i ciepła była uwięziona wciąż w szafie.
![]() |
| Obraz Andriusa Kovelinasa - źródło |
W książce stawiane są pytania, czasami ukryte między wierszami. Pytania do czytelnika, do mnie: o różne maski, które przywdziewamy w życiu, o pozory pomagania, o pozory niewidzenia, o moralność, o to, czy przemilczenie jest kłamstwem, a czasami i zbrodnią, o naturę człowieka. I jeszcze wiele innych, bo książkę można odczytać na wiele sposobów i w wielu płaszczyznach.
Jolanta Kwiatkowska ma nie tylko doskonałe pióro, ale i jest świetną obserwatorką ludzi i życia. Napisała książkę o rzeczach ważnych, o których niewielu pisało, a o niektórych nie napisano wcale, przynajmniej po polsku.
To świetna proza o gęstym ładunku emocjonalnym, głęboko porusza słowami, językiem i trudną prawdą. To książka, która wyciąga na wierzch to, co głęboko schowane w sercu i niepamięci, pozostawiając nas z refleksjami na długi czas, a daj Boże na całe życie.
_______________________
Jolanta Kwiatkowska, Przewrotność dobra, Wydawnictwo Dobra Literatura, Słupsk 2012, s. 273.
Zdania napisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
--------------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Z literą w tle", "Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę", "Z półki - 2013" (9/32).

