Literatura egipska wciąż jest rzadkością w
Polsce. Mnie samej kojarzy się głównie z laureatem literackiej Nagrody Nobla Nadżibem
Mahfuzem, którego dzieła wciąż (niestety) oczekują na
przeczytanie. Kilka lat temu dosyć głośno było w blogowym świecie i nie tylko o
innym egipsku pisarzu. Alaa Al Aswany stal się sławny
dzięki książce „Kair. Historia pewnej kamienicy”, na podstawie której powstał także
wysokobudżetowy film, który był nominowany w 2007 roku do Oscara, a który
podobnie jak książka, stał się hitem w wielu krajach, a szczególnie w Egipcie.
Szczerze mówiąc mam bardzo sceptyczny stosunek
do książek, które ogłaszane są „światowymi bestsellerami”, „Kair. Historia
pewnej kamienicy” jednak zagościł na mojej półce, kupiony gdzieś okazjonalnie i
został zapomniany na kilka lat. Głównie pewnie dlatego, że tematyka arabska nie
jest mi bliska, nawet jeśli chodzi o Egipt, który interesuje mnie bardzo, ale tylko z czasów
starożytnych, a historia współczesna, walki religijne, islam są mi bardzo
odległe mentalnie.
Alaa Al Aswany wzbudził swoją książką wiele
kontrowersji, ponieważ zdobył się na otwartą krytykę społeczeństwa egipskiego i
rządów w Egipcie, przybliżając nam drugie oblicze tego kraju, a który kojarzy
nam się głównie z wakacjami w cieniu piramid lub nurkowaniem w Morzu Czerwonym.
Otwarcie również napisał o tym, że wśród muzułmanów są homoseksualiści, co wywołało
wielkie poruszenie. W tytułowej kamienicy Jacobiana przy ulicy Sulimana-Paszy w
centrum Kairu, trudno spotkać mieszkańca, do którego żywiłoby się sympatię.
Symbolizuje ona podział na kasty, lepszych i gorszych mieszkańców Egiptu, parter
i niższe piętra zamieszkują bogaci i wpływowi, a na jej dachu, w blaszanych komórkach, mieszka biedota. W islamskim państwie, które pozornie rządzi się surowymi
zasadami króluje rozwiązłość, korupcja i nieuczciwość. Wiele można darować możnym z licznymi koneksjami, zaś biedacy zapłacą słono za
swe przewinienia i zostaną napiętnowani na całe życie. Na początku lektury wydawało
mi się, że Taha jest tą pozytywną postacią, jednak pomyliłam się. Taha z racji swego niskiego pochodzenia nie ma szans, aby dostać się na wymarzoną uczelnię,
a na kolejnej doznaje przede wszystkim ukojenia w wierze, co z kolei powoduje, że zmienia się w
religijnego bojownika. Próba przekonania nas, że nawet dobry chłopak może zmienić się w fanatyka? Nie przekonuje mnie. Mieszka tam również
Zaki ad Dassuki - podstarzały playboy, redaktor Hatim Raszid – homoseksualista, skorumpowany Azzam,
który kupuje sobie miejsce w parlamencie i ukrywa drugą żonę przed pierwszą, piękna
Busejna, która musi zarabiać na całą swoją rodzinę. Wszyscy oni, biedni czy
bogaci, mają swoje problemy, mroczne tajemnice i mniejsze lub większe grzeszki,
nikt nie jest bez skazy.
Alaa Al Aswany porusza też temat modny i bardzo na
czasie - sprawę kobiet w islamskim świecie, które muszą zgadzać się na
molestowanie w miejscu pracy, bo nie mogą sobie pozwolić na utratę zarobków, które
często też są niewolnicami w domu swego męża.
„Kair. Historia pewnej kamienicy” to
przekrojowa książka, która burzy pewne stereotypy, tematy tabu i jest ważnym głosem
w walce o demokratyczny Egipt. Gdybym czytała ją pięć czy sześć lat temu, to
pewnie byłabym zachwycona jej świeżością. Osobiście mnie nie porwała, obecnie temat
wydał mi się już przemielony przez wiele lektur, a bohaterowie niesympatyczni.
Nic też nie poradzę na to, że na hasło „dżihad” mój mózg automatycznie się wyłącza
i nie chce przyjmować więcej treści.
Książka sprawnie napisana, dobrze sie czyta, wątki momentami interesująco się
zazębiają, ale nie dołączę do grona zachwyconych osób, bo zostawiła mnie letnią. Bardziej niż mnie zaciekawi
pewnie te osoby, które lubią literacko zagłębiać się w muzułmański świat i jego
mroczne zakamarki.
___________
Alaa Al Aswany, Kair. Historia pewnej kamienicy, przeł. Agnieszka Piotrowska, Media Lazar Capricorn, Warszawa 2008, s. 318.
---------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Book-Trotter, Z półki - 2013.

Nie słyszałam o tej książce, ale zainteresowałaś mnie filmem :) Mahfuza serdecznie polecam!
OdpowiedzUsuńSama filmu nie ogladalam, ale chetnie zobacze dla porownania i z ciekawosci.
UsuńDo Mahfuza musze sie wreszcie przekonac i zaczac go czytac:)
Przyznam, że mam podobne odczucia. To znaczy, książki nie czytałam, ale obecnie nie mam ochoty po nią sięgać, a zapewne jeszcze dwa lub trzy lata temu uznałabym tę historię za coś oryginalnego i wartego poznania. Dzisiaj jakoś czuję przesyt doniesieniami o arabskim świecie.
OdpowiedzUsuńMnie juz samo potrzenie na kolejne arabskie tytuly mierzi, ale oczywiscie rozumiem wage problemow. Tylko juz czytac nie mam o tym ochoty.
UsuńRozumiem twoje odczucia. Obecnie świat muzułmański częściej budzi niechęć i grozę niż chęć poznawania. To pewnie jedna z tych książek, na które trzeba mieć odpowiednie nastawienie i nastrój, inaczej nici z udanej lektury :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
nie potrafie sie jakos przemoc do ksiazek, w ktorych jest sporo polityki i nie zalezy to od kraju, jakiego ksiazka dotyczy.
UsuńOsobiście lubię wycieczki, w takie mroczne i nieprzyjemne rejony. Chętnie sięgnę
OdpowiedzUsuńW takim razie powinnas byc zadowolona z lektury, bo ksiazka nie jest zla, tylko nie trafila w moj gust.
UsuńTematycznie książka ta nie wpisuje się w krąg moich zainteresowań.
OdpowiedzUsuńDoskonale to rozumiem.
UsuńJa się nad nią zastanowię... Może akurat się okaże że to moje klimaty :)
OdpowiedzUsuńDlaczego nie? Zawsze uwazam, ze najlepiej samemu sie przekonac lub chociaz przekartkowac ksiazke czy przeczytac kilka akapitow.
UsuńOrient jest mi bliski, ze względu na moje studia, więc czuję się zaintrygowana tą książką. Postaram się rozejrzeć za nią w bibliotece przy najbliższej okazji :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMysle, ze bez problemu znajdziesz ja w bibliotece. Zycze zatem interesujacej lektury!
UsuńTeż nie moje klimaty, choć sporadycznie i czasem całkiem udanie zapuszczam się w rejony literatury arabskiej. Ale i tak mam problem z pojęciem większości postaw i zjawisk...
OdpowiedzUsuńMentalnie te kraje sa mi bardzo odlegle, dlatego trudno jest mi sie wczuc w sposob myslenia i odczuwania ludzi z tamtych rejonow.
UsuńPrzeczytałam jakiś czas temu. Lubię poznawać kraj, do którego się udaję w różnych płaszczyznach i ten "przekrój społeczny" pokazany w architekturze domu przypadł mi do gustu...
OdpowiedzUsuńCzytalam Twoja recenzje. Dobrze, ze ta ksiazka trafila na czytelnika takiego jak Ty, ja je nie potrafie docenic, ani sie nia zachwycic.
UsuńPrzyznam, że pierwszy raz o niej słyszę, jednak już samo to, że jest to literatura egipska, z którą nigdy nie miałam do czynienia zachęca mnie, by sięgnąć i przekonać się, z czym to się je :D
OdpowiedzUsuńZachecam, ksiazka nie jest trudna w odbiorze, moze akurat Tobie sie spodoba. Z tego co czytalam, to ja jestem w mniejszosci ;)
UsuńMi wątki polityczne nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie (pewnie ze względu na kierunek studiów), ale tutaj akurat zaciekawił mnie szczególnie temat miejsca kobiet w egipskiej społeczności.
OdpowiedzUsuń