„ Nie napisałam jednak prawdziwej
Autobiografii, tylko opowiedziałam o Dobrych Ludziach, którzy naprawdę istnieją
i istnieli, a którzy przesunęli się przez przydzielone mi pasmo, jak smugi światła.
Przesunęli się – ale w tajemniczy sposób pozostali.
Chciałam, pisząc o nich wszystkich, uprzytomnić sobie i
moim Czytelniczkom, że tak właśnie wyglądają wszystkie biografie. Nikt nie jest
dziełem wyłącznie samego siebie. Na to, kim jesteśmy i czegośmy dokonali, składa
się suma świateł i suma cieni, którymi obdarzyli nas wszyscy ludzie, przesuwający
się przez nasza drogę. Wiem, że nie dałabym sobie sama rady ze swoim zadaniem:
z życiem, gdyby nie pomoc tych Ludzi lub choćby tylko ich obecność”.
Czytając autobiografię nie szukam pikantych szczegółów, skandalików, rzeczy
bulwerujących. Szukam w nich człowieka, który myśli, czuje, kocha. Chcę poznać
bliżej daną osobę, zbliżyć się do jej wnętrza na tyle, na ile mnie wpuści.
Wiadomo, że każdy ma takie zakamarki duszy, które przeznaczone są tylko dla
niego samego lub najbliższych.
Z „Tym razem serio” Małgorzaty Musierowicz dowiedziałam
się o korzeniach pisarki, o historii jej dziadków, a także wspaniałych wujków i
cioci. Wzruszające to historie, za gardło chwyta wylewająca się miłość,
szacunek i rodzinne poczucie humoru. Liczne anegdoty, opowiastki, rozświetlają
strony uśmiechem. Z rozczuleniem oglądałam
Album Rodzinny zaprezentowany na ostatnich stronach książki, postaci, o których
tak pięknie opowiada pisarka, ożywiły się w mojej wyobraźni, doszukiwałam się podobieństwa,
przypominałam sobie różne szczegóły z ich życia, zaglądałam w oczy Nauczycielom autorki, którzy wywarli tak ogromny wpływ na jej życie.
Pięknie pisze o ciężkiej pracy, jaka
wykonywali członkowie jej rodziny, ale także o stole, który ich łączył po
trudnym dniu. Teraz już wiem dlaczego w swojej twórczości sporo czasu poświęca
jedzeniu i gotowaniu.
Znajdziemy w tej książce sporo szczegółów z
jej życia uczniowskiego, studenckiego, a później jako poczatkującej graficzki i
pisarki. Poniekąd się domyślałam, że tak z uczuciem opisany dom Żaków z „Szóstej
klepki” autorka musi znać bardzo dobrze. I faktycznie – w tym domu mieszkała.
Jak pisze: „(...) może chodzi tez chodzi
o to, ze tylko takie domy, w których już długo ktoś mieszkał, maja swoja dusze.
Są prawdziwymi domami”. Wiele epizodów
ze swojego życia, osób, które były dla niej ważne, przemyciła do swoich książek.
Jakże inaczej teraz będę czytać kolejne tomy Jeżycjady!
Cytat, który przytoczyłam na początku wzruszył
mnie bardzo. Tak wiem, że to taka „oczywista oczywistość”, ale sprawił, że wróciłam
do moich „smug światła”, które rozświetlały i rozświetlają moje życie. Do moich
Dziadków, do wspanialej Nauczycielki, którą dane mi było spotkać na swojej
drodze, do moich Rodziców, Brata... To oni sprawili, że jestem, jaka jestem, że
myślę tak jak myślę, że czuję tak jak czuję i że brzydzę się tym, czym się brzydzę.
Bez nich nie byłoby mnie wcale. Czy ich doceniłam i doceniam dostatecznie? Czy
wiedzieli i wiedzą, jak bardzo są dla mnie ważni?
Bez wątpienia ten rok upłynie mi pod znakiem Małgorzaty
Musierowicz. Wróciłam do jej książek i wcale nie czuję się rozczarowana, obudziły
one na nowo mieszkającą we mnie młodą czytelniczkę. Te emocje, które kiedyś mi towarzyszyły
schowane były tylko głęboko, ale nadal tam są, takie same jak kiedyś. Czar nie prysnął
i bardzo się z tego cieszę. Te książki przynoszą mi pocieszenie i są
plasterkiem dla mojej duszy i serca. „Tym razem serio” jest niejako dopełnieniem
mojej podróży po świecie Małgorzaty Musierowicz, która na kilkudziesięciu
stronach odsłoniła rąbek swojej prywatnej historii. Przede mną jeszcze
„Frywolitki” w trzech odsłonach, kilka innych książek popełnionych przez pisarkę
oraz „Małomówny i rodzina” od którego zaczęło się pisarstwo Małgorzaty
Musierowicz. „Tym razem serio” wlała w moje serce wiele ciepła, dała wiele tematów
do przemyśleń. Jako miłośniczce „Jeżycjady” i twórczości Małgorzaty Musierowicz
(Tak! Sadzę, że mogę siebie już tak nazwać!) podobała się bardzo.
_______________
-----------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polska literaturę, Pochłaniam strony, bo kocham tomy, Z półki - 2013.

Do pani Musierowicz czuję duży sentyment dzięki Jeżycjadzie. "Tym razem serio" czytałam kilka miesięcy temu i urzekła mnie swoim ciepłem, choć czułam lekki niedosyt, że tak szybko się skończyła.
OdpowiedzUsuńmam podobnie.
UsuńLekki niedosyt jest, bo chcialoby sie, aby takie historie byly dluuugie i nigdy sie nie konczyly.
UsuńŚwietna recenzja :)
OdpowiedzUsuńDziekuje :)
UsuńFajna recenzja, ale niestety nie lubię Musierowicz:( tym razem się nie skuszę :/
OdpowiedzUsuńRozumiem to. Sama nie sięgnełabym po autobiografie nielubianego przeze mnie pisarza :)
UsuńNie znam osobiście nic poza tytułami tej autorki. Nie czytałam ani jednej jej książki... Może spróbuję, ale nie wiem od której zacząć.
OdpowiedzUsuńPolecam zaczac od pierwszego tomu Jezycjady "Szosta klepka" lub od "Frywolitek".
UsuńW czasach szkolnych czytałam dużo książek Musierowicz i miałam wielki sentyment do tej pisarki. Teraz nieco mój gust czytelniczy się zmienił, ale mimo wszytko, jak znajdę chwilę, to poczytam „Tym razem serio” :-)
OdpowiedzUsuńZ sentymentu do pisarki naprawde polecam przeczytac:)
UsuńWiesz, że chyba już z dziesięć lat poluję na tę książkę?
OdpowiedzUsuńJesli masz ochote przeczytac, to moge Ci pozyczyc, bo pozbywac sie jej nie mam ochoty. Nie mieszkam w Polsce, wiec musialabys dluzej poczekac na przesylke pocztowa. Jesli sie zdecydujesz, to daj znac na @ lub tutaj.
UsuńJuż od dobrych paru lat mam zamiar przeczytać CAŁĄ Jeżycjadę, ale zawsze coś mi przeszkadza w przebrnięciu przez ,,Brulion Bebe B.". Musierowicz jest moją ulubioną polską autorką, dlatego z pewnością przeczytam kiedyś i ,,Tym razem serio". :)
OdpowiedzUsuńMysle, ze jako dopelnienie Jezycjady bedzie idealna:)
UsuńUwielbiam twórczej tej pisarki, więc oczywiście muszę przeczytać tą książkę.
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, ze zdobedziesz w jakies bibliotece. Dawno nie bylo wznowienia, gdzies wyczytalam, ze sama autorka nie zyczy sobie wznowien, ale na czy to prawda, czy plotka - teog nie wiem.
UsuńKocham M. Musierowicz i mogłabym w każdej chwili swojego życia wracać do Jeżycjady:) "Tym razem serio" jeszcze nie czytałam, ale zrobiłaś mi wielkiego smaka. Jutro akurat jadę do rodziców i zamierzam wstąpić do mojej ukochanej biblioteki. Mam nadzieję, że znajdę tę książkę:) Pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuńJulio, trzymam kciuki, aby biblioteczne lowy sie udaly. Ty, taka milosniczka Jezycjady, na pewno wzruszysz sie ta ksiazka:)
UsuńSle moc serdecznosci.
Niestety w bibliotece nie mają tej książki;( Muszę szukać gdzieś indziej:)
UsuńKurczaki, mam nadzieje, ze Ci sie uda ja zdobyc. Bede trzymac kciuki.
UsuńNawet jest gdzieś audiobook !
OdpowiedzUsuńTo jest swietna wiadomosc! Wiele milosniczek Musierowicz na pewno sie ucieszy:)
Usuń