Charlotte Bronte zdobyła moje serce za sprawą „Jane Eyre”, którą uwielbiam. Próbowałam się zmierzyć z „Shirley”, ale porzuciłam
chwilowo książkę po kilkudziesięciu stronach, trudno było mi się skupić i odnaleźć w tym świecie. Jeszcze do niej wrócę. Tym razem sięgnęłam po „Profesora”, książkę
wydaną po raz pierwszy po śmierci autorki, zawierającą elementy
autobiograficzne.
Muszę przyznać, że „Profesora” czytało mi się
znacznie lepiej niż "Shirley", ale nie zdetronizuje on ukochanej „Jane Eyre”.
„Profesor” to męski punkt widzenia wiktoriańskiej
rzeczywistości. Dobrze urodzony, ale biedny William
Crimsworth nie potrafi odnaleźć swojego miejsca na wyspie.
Nie pomagają mu w tym ani wujowie, ani zimny i materialnie zaślepiony brat. Nie
potrafi się wpasować w żadne konwenanse, sztywne ramy obcowania z członkami
swoich sfer. Samotny, bez grosza przy duszy, za to świadom swoich zalet i pełen
oczekiwań wobec życia, pracy i kobiet, udaje się do Brukseli, gdzie ma nadzieję odnaleźć
samego siebie i swoje miejsce na świecie. Tam, dzięki protekcji cynicznego Hunsdena
znajduje pracę jako profesor nauczający języka angielskiego, najpierw w szkole
dla chłopców, a później także w pensji dla dziewcząt. Rozmowy Williama z
Hundsenem, kierowniczką pensji, Frances oraz drobiazgowe opisy pensji oraz uczennic,
pozwalają poznać między innymi ówczesne realia, obyczaje, zapatrywania
dotyczące religii, wychowania europejskiego i wyspiarskiego.
Jest także miłość, ważny element każdej
powieści sióstr Bronte. Tym razem uczucie rodzi się pomiędzy profesorem, a
uczennicą, odkrywa nam ono aspekt relacji damsko-męskich ówczesnych czasów.
Powieść czyta się bardzo przyjemnie.
Bohaterowie obdarzeni są ciekawymi przymiotami ducha, za to skąpo ich obdarzono
przymiotami ciała. Dzięki tym niedoskonałościom, drobnym lub większym
rysom, historia jest znacznie ciekawsza.
Sam William i jego wybranka serca nie wypadają zbyt barwnie na tle prześmiewczego
Hundsena, który nie pojawia się w książce często, ale za to każda odsłona jego ciekawego charakteru i intrygujących poglądów dodaje pikanterii całej historii.
„Profesor” nie zawiódł mnie, miałam też w pamięci, że jest to pierwsza powieść w dorobku Charlotte Bronte i dałam jej kredyt już
na starcie. Dobra lektura.
_____________________
Charlotte Brontë, Profesor, przeł. Katarzyna Malecha, Wydawnictwo MG, 2012, s. 312.
-----------------------------

Twórczość sióstr Bronte ciągle przede mną, jednak zamierzam to zmienić w tym roku:)
OdpowiedzUsuńTo moje prywatne wyzwanie, aby poznac w tym roku wszystkie ksiazki siostr Bronte :)
UsuńCiekawa jestem, jak Charlotte Bronte poradziła sobie z męską perspektywą, trzeba się będzie wreszcie przekonać samej!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Ano trzeba:)
UsuńNiektore pogladay dotyczace fizjonomii kobiet z kontynentu oraz przekonanie o wyzszosci pretostantow nad wyznawcami kosciola rzymskokatolickiego zaskakuja;)
Bardzo dobra książka. Podobała mi się o wiele bardziej niż rozciągnięta do granic możliwości "Shirley", w której autorka tak skupiła się na tle społeczno - obyczajowym, że bohaterowie zwłaszcza na początku giną w tłumie:)
OdpowiedzUsuńMasz racje, na poczatku pogubilam gdzie bohaterow "Shirley" i postanowilam sobie dac czas.
UsuńTo juz nie pierwsza, raczej chlodna opinia o "Shirley", ktora czytam. Sama jestem ciekawa, jak odbiore ta powiesc.
"Jane Eyre" była świetna, "Shirley" przegadana, więc po "Profesora" boję się sięgać..
OdpowiedzUsuń:)
Usuń"Profesor" nie taki straszny, a "Shirley" - fakt - znuzyla mnie na poczatku.
Mam w planach;)
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem opinii:)
UsuńNominowałam Cię do wyróżnienia Versatile Blogger, jeśli macie ochotę do zapraszam do udziału :)
OdpowiedzUsuńDziekuje, jesli znajde czas, to pomysle nad tym:)
UsuńWidzę , że coraz więcej bloggerów zaczyna sięgać po klasykę.
OdpowiedzUsuńTak, osobiscie jestem przekonana, ze mam braki w klasyce i chetnie siegam po zagubione po drodze pozycje:)
Usuńwidzę, że mamy podobny gust, dla mnie Jane też jest bardzo ważną książką, pozdrawiam
OdpowiedzUsuń"Jane" jest wazna ksiazka w moim zyciu, po cichu przymierzam sie do lektury prequela, ale juz innego autorstwa.
UsuńJa również jestem fanką "Jane...". Tak naprawdę to lubię klimat XIX-wiecznej Anglii, z szarą mgłą w tle i deszczem spływającym po kamieniach.
OdpowiedzUsuńTutaj Anglii niewiele, bo wiekszosc akcji dzieje sie w Brukseli, brak tez mgly i ciaglego deszczu, ale i tak mi sie podobalo:)
UsuńA mnie zawiódł, niestety. Nie polubiłam głównego bohatera.
OdpowiedzUsuńJa do niego sympatia rowniez nie palam, ale ksiazka mi sie podobala. Nie powala na kolana, to fakt, ale nie czytalam jej z bolescia w sercu i smiertelnym znuzeniem.
Usuń""Profesora" mam w planach, wie.c tylko podkręcasz moją ochotę :) Ostatnio oglądałam to wydanie - śliczne, aż się waham, czy kupić właśnie je, czy jednak poszukać oryginału. "Villette" i "Jane" mam po polsku, "Shirley" po angielsku, dla równowagi wypadałoby "Profesora" też mieć w ojczystym języku autorki - a z drugiej strony to śliczne polskie wydanie...
OdpowiedzUsuńW każdym razie ciekawa jestem, jakie na mnie zrobi wrażenie debiut Charlotte Bronte (a szczególnie Hundsen). I postaram się wkrótce porównać opinię o "Shirley" :)
Bibliopatko, polskie wydanie faktycznie sliczne, takie, ktore mozna czytac i czytac, a ksiazka dalej pieknie wyglada. Jesli masz ochote na angielskie wydanie, to dlaczego nie? Na pewno tez mozna znalezc sliczne i do shirleyowskiej pary;)
OdpowiedzUsuńdo samej "Shirley" na pewno wroce w niedalekiej przyszlosci, musze tylko rpzebic sie przez te magiczne dziesiat stron:)
A tak w ogole Bibliopatko, to nie wiem, gdzie sie podzial Twoj komentarz, bo go nie widze, natomiast w poczcie go mam.
UsuńCzary!
Spójrz do spamu, tam powinien być znikający komentarz :)
UsuńDziekuje, troche czasu by mi to zajelo, aby na to wpasc;)
UsuńMam w planach, ale trochę odstrasza mnie cena tych książek.
OdpowiedzUsuńCena faktycznie nie zacheca, ale chociaz wydanie ladne.
UsuńTwórczość Charlotte Bronte ciągle jeszcze przede mną, ale nie wiem, od której książki mam zacząć przygodę z tym autorem? Może coś zaoponowałabyś na początek? Dodam, że z klasyką jestem na,,bakier'', więc chciałabym, aby to była pozycja napisana z dużą lekkością języka.
OdpowiedzUsuńU mnie tez z klasyka nienajlepiej:)
UsuńOsobiscie bardzo lubie "Wichrowe Wzgorza" Emily Bronte (czytalam kilka razy), a po nich zaraz jest "Jane Eyre" Charlotte Bronte. w takiej kolejnosci polecalabym przeczytac.
O, chyba ,,Wichrowe Wzgórza'' mam nawet u siebie na półce, jakieś starsze wydanie, to spróbuje od tej książki zacząć.
UsuńCzytałam i szczerze mówiąc nieco zawiodłam się na tej książce. Uważam, że to najsłabsza z książek sióstr, jakie do tej pory czytałam.
OdpowiedzUsuńByc moze masz racje:)
UsuńO swoj ranking pokusze siem gdy przeczytam calosc siostr Bronte, jeszcze troche mi zostalo.
w sumie ja też mam jeszcze kilka powieści sióstr przed sobą...
UsuńNadal znajduję się pod wpływem uroku "Jane Eyre", dlatego chętnie sięgnę po "Profesora". Lubię od czasu do czasu zatopić się w klimacie XIX-wiecznej prozy, która jest dla mnie po prostu zjawiskowa.
OdpowiedzUsuńTez lubie XIX wieczne klimaty, dlatego przez palce patrze i na te slabsze pozycje, bo moim skromnym zdaniem, "Profesor" az tak nie porywa, ale i tak czytalam z duza przyjemnoscia:)
UsuńWszyscy dookoła czytają tę książkę, a ja jedna, biedna nie... ale nadrobię, muszę. :) Brzmi bardzo ciekawie!
OdpowiedzUsuńKiedys na pewno do niej dojdziesz. Grunt, ze juz przetlumaczona i pewnie doczeka sie kilku wznowien:)
Usuń"Jane Eyre" to moja ulubiona książka sióstr. O "Profesorze" czytałam w ich biografii. Podobno Charlotta miała problem z wydaniem tej książki i udało jej się to dopiero po sukcesie "Jane", wcześniej wydawnictwa odrzucały "Profesora". ja jednak chętnie przeczytam, bo chcę znać wszystko sióstr Bronte:)
OdpowiedzUsuńJa podobnie- moje prywatne wyzwanie, to przeczytanie wszystkich ksiazek siostr Bronte.
UsuńBiografie zostawie sobie na deser, ciekawe, jakie swiatlo rzuca mi na ich ksiazki.