Po drugie, zaprzęgnąłem napisać prawdziwą bożonarodzeniową opowieść o odkupieniu. (...) To właśnie tym uczuciem chciałbym się z wami, Drodzy Czytelnicy, podzielić w ten wyjątkowy Czas - bożonarodzeniową baśnią, która sprawi, że Wasze Święta upłyną w pełnej ciepła atmosferze. Historia, która ogrzeje Wasze domy, a przede wszystkim Wasze serca".
Książkę przechowywałam specjalnie na ten przedświąteczny czas. Święta tuż tuż, pomyślałam więc, że warto pokrzepić serce miłą, ciepłą opowieścią. Richard Paul Evans daje nam dokładnie to, co obiecuje – wzorowaną na Dickensie baśń dla dorosłych, osadzoną we współczesnych realiach. Obrzydliwie bogaty biznesman James Kier jest człowiekiem o sercu skutym lodem, który poświeci wszystko i wszystkich dla zdobycia fortuny. Nie oszczędzi nawet swojej chorej żony. Pewnego dnia znajduje w gazecie swój nekrolog, a na stronie internetowej mnóstwo komentarzy wyrażających radość pod informacją o jego śmierci. Ilość i ton wypowiedzi wstrząsa Jamesem, który postanawia zrobić cos, co może wynagrodzić, niektóre przynajmniej, wyrządzone krzywdy... Każdy, kto czytał „Opowieść wigilijna” wie jak to się skończy, prawda?
Gdyby nie to, że czuję już prawie smak pierników i wigilijnych potraw, to nie strawiłabym tej przesłodzonej, ulepnej historii. W okresie świątecznym tolerancja na cukier zdecydowanie mi wzrasta, więc jakoś łyknęłam tą opowieść. Owszem, skłania ona nas do refleksji o tym, co po nas zostanie, jak będą nas pamiętać oraz niesie przesłanie, że nie jest nigdy za późno na czynienie dobra. Dla mnie to jednak za mało. Brak jej świeżości, oryginalności, polotu, czegoś, co naprawdę mogłoby człowieka chwycić za serce. To taka wielokrotnie już odtwarzana i przerabiana emocjonalna papka.
Cóż, będąc z natury sceptyczna, nie wierzę w cudowne ludzkie przemiany, a poza tym zdecydowanie wolę oryginalną „Opowieść wigilijną” Dickensa. Nie podobała mi się ta książka za bardzo, nie udało się też ogrzać Evansowi mojego serca, pewnie też jestem w mniejszości. Trudno.
Richard Paul Evans, Stokrotki w śniegu, przeł. Ewa Bolińska-Gostkowska, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010, s. 297.
-----------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: "Znalezione pod choinką", "Trójka e-pik".

Tej książki akurat nie czytałam, ale po jednej powieści tego autora już wiem, że nie jest on dla mnie. Dlatego Twoje stwierdzenie o ulepku u mnie spotyka się z pełnym zrozumieniem :D
OdpowiedzUsuńJa mam jeszcze "Szukajac Noel", ale w te Swieta sobie daruje;)
UsuńSłyszałam o tej książce,ale po Twojej recejzni chyba nie sięgnę...
OdpowiedzUsuńNajlepiej przekonac sie samej:)
UsuńTo była moja pierwsza książka Evansa, którą przeczytałam i szczerze mówiąc patrzyłam na nią z przymrużeniem oka i dystansem. Fakt historia jest przesłodzona, ale to nie przeszkadzało mi się na niej popłakać.
OdpowiedzUsuńTez liczylam na te kilka lez, a tu nic.
UsuńKurcze i pieczone, ja mam problem z tym autorem. Mam kilka jego książek w domu, ale żadnej nie przeczytałam i sama nie kupiłam. Chyba nie dla mnie takie ulepki - pocieszaczki, wolę inną literaturę.
OdpowiedzUsuńTo masz przynajmniej okazje przekartkowac i przekonac sie sama. Moze akurat sie mylisz, co do wlasnych, ewentualnych odczuc:)
UsuńCo ciekawe, ja też zostawiłam sobie Evansa na przedświąteczny czas - mam w planach którąś z jego książek w najbliższych dniach :) Z nim jest tak, jak ze Sparksem - jak sama zauważasz - dużo lukru, który można znieść tylko wtedy, kiedy odpowiednio się człowiek nastawi. Dickensa pobić się nie da, ale może spędzę z Evansem czas lepiej, niż Ty.
OdpowiedzUsuńZ calego serca Ci zycze, wierze, ze jego ksiazki moga sie podobac i robic kariere, szczegolnie w przedswiateczny czas.
UsuńJa po prostu mam inne odczucia co do takiej literatury.
Jak widać - nie wyszło :)
UsuńWlasnie czytalam. Troche sie zdziwilam, myslalam, ze akurat ta, po ktora siegnelas bedzie inna, lepsza, glebsza i moze sama kiedys po nia siegne... Jesli jednak znowu jest prosta i banalna, to sobie daruje ten "Najcenniejszy dar". Chyba u Rodzicow mam jeszcze jedna ksiazke Evansa, wiec dam mu jeszcze jedna szanse w przyszlym roku, ale oczarowania raczej sie nie spodziewam.
UsuńMoże to nie najlepsza książka tego autora, ale w sumie podobała mi się ;)
OdpowiedzUsuńI dobrze, ze sie roznimy:)
UsuńSwiat jest ciekawszy:)
Czytałam już tyle o ksiązkach Evansa na różnych blogach i ciągle sama nie moge się za nie zabrać. Ale może masz rację, że klimat świąteczny bedzie im sprzyjał. :)
OdpowiedzUsuńJak najbardziej. Przedswiateczny klimat jest idealny dla Evansa.
Usuńczytałam tę książkę całkiem niedawno :) ale miałam troszkę inne odczucia :) podobała mi się i zrobiła na mnie wrażenie, jednak tak szczerze mówiąc klimat świąt był zbyt słaby bym mogła go na dobre poczuć :)
OdpowiedzUsuńTak jak napisalam, pewnie jestem w mniejszosci:)
UsuńDla mnie "Stokrotki w sniegu" to lektura typu "moze byc". Tylko tyle i az tyle.
Akurat na święta.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie:)
UsuńHmmm, tu Dickens, niedawno ktoś recenzował jakąś powieść "inspirowaną" przypowieścią o synu marnotrawnym, do tego powtarzające się schematy... Dziw, że taką popularność zdobył pisarz zupełnie pozbawiony wyobraźni. Raz dałam mu się omamić (zwalam to na ciążę ;)), ale powtórki już nie będzie, oj nie.
OdpowiedzUsuńSparks jest moim zdaniem jednak o wiele lepszy (choć dawno nie czytałam) - to a propos wypowiedzi Futbolowej.
Nic dodac, nic ujac. Mysle dokladnie tak samo. Wole juz Sparksa.
UsuńTaaaa Sparks jest chyba deczko znośniejszy. Po co ci faceci tak dużo piszą tych pocukrowanych książek? Ja też szerokim łukiem ich omijam. Mają oni jednak wielkie grono wielbicieli co jest do pojęcia trudne nawet takiemu niezbyt wyrobionemu czytelnikowi jak ja:-) Po pierwszym Evansie powiedziałam: nigdy więcej! Ale się złamałam i nabyłam kolejnego gniota no bo rzecz dzieje się w Toskanii, w międzyczasie obrzydły mi też książki z akcją tamże, są beznadziejne(((( auuu
UsuńMysle, ze nawet niektorzy dorosli ludzie potrzebuja bajek z dobrym zakonczeniem, to pewnie dlatego:)
UsuńJa, jesli wierze, ze ludzie sie zmieniaja, to raczej na gorsze;), taka pesymistka czasami ze mnie wychodzi;)
Ja wlasnie usiluje sie pozbyc kilku ksiazek o Toskanii, ktore porzucialam po kilku, killkunastu stronach, ale nikt ich nie chce :D
Pozdrawiam cieplo i przedswiatecznie.
Humor mam fatalny, bo moj Syn jest bardzo chory, nawet czytanie mi nie idzie. Czeka mnie kolejna czuwajaca noc, moze uda mi sie lyknac jakis kryminal.
Ojej! Co jest Maluszkowi? Bardzo Ci współczuję i życzę żeby szybko wszystko było dobrze!!!!
OdpowiedzUsuńA co do ludzi to ja mam ciut więcej wiary w ich możliwości. Wielu staje się gorszymi to fakt ale są tacy którzy zmieniają się na lepsze, spotkałam ich:)
Pozdrawiam i życzę...:-)))
Fatalna angina, bardoz ciezko ja przechodzi, stracil praltycznie glos i lezy plackiem non stop. Walczymy z goraczka juz czwarty dzien, a mam wrazenie, ze dzis bylo gorzej. Chyba czeka nas kolejna wycieczka do lekarza z rana, badz wizyta na pogotowiu w nocy.
UsuńZa zyczenia dziekuje pieknie.
Szkoda mi Was bardzo! Ale za Synka to aż serce boli. Aj! Aż mi słów brakuje...
OdpowiedzUsuńBardzo bym chciała żeby ta noc okazała się dla Was lepsza!
Noc byla lepsza. Cale szczescie, bo juz sie martwilam i to bardzo:(
UsuńDzis pieklam pierniki, a Synek nawet sie udzielal;), teraz poszedl spac, z temperatura, bo z temperatura, alejuz nie taka, jak w poprzednie dni.
Idzie ku lepszemu:D
Dziękuję za lepsze wieści. Cały dzień chodziliście mi po głowie :-)
OdpowiedzUsuńPierniczki! Pięknie musi u Was pachnieć. U mnie świątecznie jest tylko za oknem, straszliwie biało(((
Dobrej i spokojnej nocy)
U mnie sniegu za to ani grama, za to nadrabiam w kuchni:)
UsuńTylko kto te wszystkie pierniki polukruje:) i kto to potem zje;)
Uwielbiam twórczość Evansa dlatego bardzo, bardzo chciałabym ją przeczytać, ale nigdzie nie mogę jej znaleźć. Ani w bibliotece ani w żadnej księgarnii w pobliżu. Zostaje jedynie Internet, ale pewne jest to, że muszę ją zdobyć :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Zycze zatem owocnych poszukiwan i mielje lektury.
UsuńJakoś do Evansa nie mam przekonania - chociaż nic nigdy w całości nie przeczytałam. Wydaje mi się taki jakiś za słodki. Mylę się?
OdpowiedzUsuńNie, nie mylisz sie, slodki, ulepny, odrealniony;)
UsuńJeżu, jak ja się cieszę, że ktoś napisał wreszcie to, co i ja myślę. Wtórny, do tego gorszy niż pierwowzór czyli Dickens, kicz.
Usuń:D
UsuńSzczerze mówiąc spodziewałam się batów od zwolenników Evansa.:)
Potwierdzam - milo przeczytać, ze ktoś myśli tak samo;)
Powiem tak - czytałam jakiś czas temu. I za cholerę nie pamiętam, o czym to było. Wiem, że mnie nieco znużyło i rozdrażniło (głównie ckliwością?). Ale książka, której się nie pamięta, to nie jest dobra książka.
OdpowiedzUsuń