„Przebiśnieg – 1. Wczesno kwitnąca
roślina cebulowa, charakteryzująca się białym, zwisającym kwiatem. 2. W moskiewskim slangu – zwłoki
pochowane lub ukryte zima, wynurzające się spod śniegu w czasie roztopów”.
A.D. Miller były moskiewski korespondent pracujący
dla „The Economist” w swojej debiutanckiej książce „Przebiśniegi” zabrał nas do
Moskwy. Miasto jest bardzo zimne i śnieżne, ale to dobrze. Śnieg bowiem skrywa
pod miękką puchową kołderką wszelkie brudy, łagodzi niegodziwości, sprawia, że świat
jest bardziej czysty i piękniejszy niż w rzeczywistości.
Oczami Nicholasa Platta, prawnika z
londyńskiego Luton, autor pokazuje nam, byłym mieszkańcom bloku wschodniego trochę
bardziej znajomy, moskiewski krajobraz. Moskwę,
miasto skrajności, Nick w ciągu czteroletniego pobytu zdążył już pokochać na
tyle, że nie wyobraża sobie powrotu do Londynu. Prowadzi nas więc nie tylko
znanymi ulicami, ale także zaułkami, gdzie w bramach kamienic stoi szemrane
towarzystwo, pokazuje nam moskiewskie lokale, te, do których dostaje się tylko
elita i te, gdzie oprócz szaraczków bawią się rosyjscy gangsterzy niższej
kategorii. To Moskwa, po której strasznie jest jeździć taksówką i chodzić
pieszo, to Moskwa, której normalny
turysta nie zasmakuje.
Wprawnemu reporterskiemu oku pisarza nie
umykają żadne szczegóły: “W Moskwie przed przystankiem, na którym chcesz wysiąść, musisz wstać i wraz z innymi wysiadającymi zastygnąć bez ruchu twarzą do drzwi, jak żołnierz przed bitwą albo chrześcijanin na rzymskiej arenie. A potem pełną parą walisz w stronę wyjścia,
podczas gdy z peronu naciera na ciebie tłum rozpychających się bezpardonowo staruszek”.
Często również zawiera swoje obserwacje na
temat ludzi:
„Z
Rosjanami nigdy nie wiadomo. Przez dziesięć lat mogą taplać się w błocie i wódzie, a potem, jeśli tylko dobrze się przyłożą i znajdą odpowiednią motywację, w pół
dnia potrafią
wyczarować
drapacz chmur albo rozstrzelać carską
rodzinę”.
Wracając jednak do fabuły... Nicholas, a w
Moskwie po prostu Kola, pracuje dla zachodniego banku dbając o prawnicza stronę
wielu umów, dzięki którym morze pieniędzy płynie z zachodu do Federacji
Rosyjskiej finansując różne projekty. Wraz z współpracownikami pracuje nad
największym, bo pięćsetmilionowym kredytem dla spółki naftowej. W tym samym
mniej więcej czasie poznaje Marię Kowalenko, czyli Maszę oraz jej siostrę
Katią. Po kilku tygodniach zostaje przedstawiony ich ciotce Tatianie
Władimirownej, której za namową dziewczyn, ma pomóc w zamianie mieszkania.
Trzeba było Nicholasowi słuchać sąsiada Olega
Nikolajewicza, sypiącego rosyjskimi przysłowiami i złotymi myślami, który przestrzegał
go, że „Jedynym miejscem, gdzie rozdają
za darmo ser, jest pułapka na myszy”. Oczywiście obydwie sprawy mają drugie
dno. Zarówno przedstawiciele zachodnich banków, jak i sam Nick, będą musieli
się przekonać, ze w Rosji nic nie jest takie, jak się wydaje...
„Przebiśniegi” A.D. Millera to jedna z
lepszych powieści kryminalnych, jaką ostatnio czytałam. Celne słowa, trafne
spostrzeżenia, giętki język, które pewnie są zasługą reporterskiego szlifu
pisarza. Wszystko czyta się na wdechu. Właściwie mogłabym napisać, że więcej
tam reportażu, świetnych obserwacji ludzi i ulic, niż kryminału, bo krwawych
opisów nie ma, a trupy odtają na wiosnę. Bardzo dobry portret nowej Moskwy i jej mieszkańców, nakreślony
grubą i pewną kreska. Mnie bardzo przypadł do gustu.
A. D. Miller, Przebiśniegi, przeł. Jan Kraśko, Świat Książki, Warszawa 2011, s. 221.
Zdania napisane kursywa są cytatami pochodzącymi z książki.
---------------------------------

To jest jeden z tytułów zawierających się w stosie z mojego szału zakupowego na wyprzedaży w Weltbildzie.. Tylko kurczę jeszcze do niej nie dotarłam ;) Ale cieszę się, że miałam dobre przeczucie co do niej :)
OdpowiedzUsuńTa ksiazka ma duza szanse Ci sie spodobac. Dla nas przy cienkiej, i niejednokrotnie plynnej, granicy z Federacja Rosyjska, ta ksiazka nie jest az tak wstrzasajaca, jak na przyklad dla mieszkancow Wysp, ale zawiera sporo swietnych obserwacji.
UsuńSzkoda, ze tak przemknela tak bez echa zaraz po nominacjach do Bookera.
Podoba mi się to powiedzonko z darmowym serem :D Widzę, że to nie tylko powieść kryminalno - sensacyjna, ale też sporo w niej spostrzeżeń obyczajowych - i tym bardziej mnie do książki ciągnie:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Zdecydowanie. Jesli lubisz powiesci kryminalne z dobrym watkiem obyczajowym, to ta nie powinna Cie zawiesc.
UsuńCiekawie się zapowiada, a że to moje klimaty poszukam :)
OdpowiedzUsuńZachecam do jej odnalezienia. Jakos ucichlo o tej ksiazce, a w zalewie bylejakosci "Przebisniegi" na pewno sie wyrozniaja.
UsuńPozdrawiam serdecznie.
Cieszy mnie Twoja opinia,bo mam ją na półce.Już parę razy się do niej przymierzałam ale jakoś tak zostawiałam ją na potem.
OdpowiedzUsuńRzadko sięgam po kryminały, ale na ten tytuł zwróciłam uwagę już jakiś czas temu. Zapowiada się uczta!
OdpowiedzUsuńZapowiada się świetnie, tytuł książki już zanotowałam :)
OdpowiedzUsuńKoniecznie jej poszukam po tak zachęcającej recenzji - no i Moskwa robi swoje :)
OdpowiedzUsuń