„Jakbyś kamień jadła” jest wielkim, niemym
krzykiem. Krzykiem pomordowanych i ocalałych w byłej Jugosławii. Sarajewo, Mostar, Prijedor, Omarska, Luszci
Polanka, Tuzla, Srebrenica, Socolac, Rizvanovici… Te nazwy docierały do nas z
odbiorników telewizyjnych i radiowych na początku lat dziewięćdziesiątych i wiele lat później, a za
tymi nazwami kryło się i dalej kryje setki tysięcy ludzkich tragedii, o których często nie
myśleliśmy, a może czasami oddychaliśmy
z ulgą, że to nas nie dotyczy…
Na początku XXI wieku Tochaman wyrusza do
byłej Jugosławii i raportuje nam jak się żyje po wojnie.
Trzech
pytań nie zadaje się w dzisiejszej Bośni: jak twój mąż? jak syn? co robiłeś w
czasie wojny? Tochamn oddał głos kobietom, głównie
muzułmańskim, które straciły na wojnie mężów, braci, ojców, synów. Muzułmańskie
kobiety nie potrafią zaznać spokoju, jeżdżą od ekshumacji do ekshumacji pragnąc
znaleźć szczątki swoich najbliższych i wreszcie zacząć żałobę. Czepiają się kurczowo każdej informacji, wypytują
spotkanych ludzi o swoich najbliższych, muszą wiedzieć jak zginęli. Czasami znajdują odpowiedzi, częściej nie. Chciałyby złożyć swoich bliskich do grobu, pragną, aby ludzie przyszli uczestniczyć w modlitwach, aby mogły poczęstować gości słodką baklavą.
Serbscy
mężczyzny zwykle ginęli na froncie. Muzułmanie najczęściej od strzału w tył
głowy. I w dół. Serbów w tej wojnie zginęło dwukrotnie mniej niż Muzułmanów.
Płaczą i serbskie kobiety. Kobiety pytają: po co nam była ta wojna? po
co ginęli nasi synowie? I odpowiadają: po nic, po strach, tułaczkę i krew, po
życie w barakach. A przed wojną był dom, w każdym domu – pełna zamrażarka.
Teraz puste garnki. Za puste garnki ginęli.
Teraz mieszkają Serbowie w muzułmańskich
miastach, a Muzułmanie w serbskich. Czują się obco, są niechciani, nie mają niczego i nie mają pracy. Nie wracają jednak do swoich domów. Kaci nie potrafią
żyć wśród swoich ofiar, a ofiary nie potrafią żyć wśród swoich katów. Mimo
wszystko, to kaci boją się bardziej, ofiary zostały już strącone na samo dno człowieczeństwa
podczas wojny i obserwują rzeczywistość pustymi oczyma, jakby limit strachu na
jedno życie się wyczerpał. Kiedy pojawiają się obcy, serbskich mężczyzn
nie widać, wyparowują. (…) Na ekranie zawsze narzekają kobiety. Mężczyzn nie
ma. Tutejsi mężczyźni boja się, ze ktoś (ofiara, która przeżyła) ich rozpozna i
doniesie prokuratorom Międzynarodowego Trybunału: ze są tutaj ci, którzy grali
w nogę muzułmańskimi czaszkami, albo ci, którzy zmuszali muzułmańskich mężczyzn
do odgryzania jader innymi muzułmańskim mężczyznom.
Serbscy
mężczyźni drżą, ze rozpoznają ich muzułmańskie kobiety. One, jak mało kto,
pamiętają ich twarze, smród i siłę.
Jak to się stało, że koledzy z ławki szkolnej,
narzeczeni, sąsiedzi zmienili się w bestie i zaczęli gwałcić i mordować swoje koleżanki,
narzeczone, sąsiadki? Skąd tyle nienawiści, zła w człowieku?
Muzułmańskie kobiety nie potrafią normalnie
przeżyć kolejnego dnia, nie zaznają odpoczynku
w nocy. Nawiedzają ich wspomnienia i duchy zmarłych:
-
Znowu mamo – mówi mi syn- znowu w nocy zgrzytałaś zębami
- Znowu chrupałam? Przepraszam.
- Jakbyś kamień jadła.
I ja nie zaznałam spokoju po lekturze tej książki,
każdy rozdział rozdzierał mi serce i doprowadzał do rozpaczy i łez. „Ludzie
ludziom zgotowali ten los”… Kiedy zaczniemy się uczyć? Nie jest łatwo o tej książce pisać, nie jest łatwo ją czytać. Mimo tego powinno się, aby nie zapomnieć i uczcić tych, którzy odeszli i tych, którzy nie mają kogo opłakiwać, ale ciągle szukają. Cieszmy się, że nasze sny są spokojne i nie mamy powodów, aby zgrzytać w nocy zębami...
Wojciech Tochman, Jakbyś kamień jadła, s. 103, Fundacja Pogranicze, Sejny 2002.
Zdania napisane kursywą są cytatami z książki
-------------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wrześniowej "Trójki e-pik" - literatura faktu.

Przeczytam z pewnością, ale za jakiś czas. Na razie ciągle jestem pod wrażeniem reportażu o Korei Północnej i muszę odczekać zanim znów zabiorę za trudną i wstrząsającą książkę. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń
UsuńJa rowniez potrzebuje odpoczynku po ksiazce o takim ladunku emocjonalnym.
W trakcie lektury musialam robic sobie przerwy, aby przetrawic to, co juz przeczytalam. Na pewno nie zapomne tej ksiazki.
Czytałam parę miesięcy temu i swoją recenzję zakończyłam bardzo podobną konkluzją - historia wciąż się powtarza, a my nic się nie uczymy...
OdpowiedzUsuń
UsuńMusze zajrzec do tego, co napisalas. W trakcie lektury i swiezo po raczej nie czytam, ale po czasie bardzo lubie skonfrontowac opinie.
Nie dla mnie :(
OdpowiedzUsuńSila razenia tej ksiazki jest wielka, z pewnoscia nie kazdy bedzie mial sile, aby po nia siegnac:)
UsuńDzięki za pierwszy link, na razie rządzi literatura faktu. Co do Twojej lektury, jest ciężka, ale z pewnością wartościowa. Będzie banalnie, ale trudno: kiedyś pewnie przeczytam
OdpowiedzUsuń