Barwny życiorys Zofii Potockiej jest z
pewnością wspaniałym materiałem na książkę. Taką próbę napisania
zbeletryzowanego życiorysu tej ciekawej kobiety podjęła Ewa Stachniak w "Ogrodzie Afrodyty". Do tej
pory czytałam wiele złych rzeczy o „pięknej Bitynce”, ta książka nie ukazuje
tylko jej czarnej strony. Jest to opowieść o kobiecie, która z nizin społecznych
wspięła się na wyżyny dworskiego życia ówczesnej Europy. Osiągnęła to wszystko dzięki legendarnej urodzie i sprytowi, nie zaprzepaściła żadnej szansy, którą napotkała na drodze i zawsze mierzyła wysoko. Jej uroda, towarzyska ogłada, umiejętność konwersacji i doskonała znajomość mężczyzn zaprowadziły ją na najlepsze salony. Dzięki tym przymiotom poznała wielu liczących się mężczyzn Europy na przełomie XVIII/ XIX wieku, wliczając w to cesarza i królów. Podobno każdy mężczyzna ulegał jej magnetyzmowi niezależnie od stanu i wieku.
Zofię Potocką poznajemy u schyłku jej życia, kiedy walczy z chorobą nowotworową. Niestety za późno jest już na leczenie, została tylko pomoc doraźna w postaci środków przeciwbólowych. Powieść podzielona jest na cztery rozdziały : Wody, Laudanum, Opium, Morfina, które odzwierciedlają kolejne etapy jej choroby. Narracja głównie prowadzona jest przez Zofię Potocką, Rozalię Romanowicz oraz lekarza Thomasa Lafleura. Wątkiem pobocznym są losy Rozalii i Thomasa, a także ich rodzące się nieśmiało uczucie.
Zofię Potocką poznajemy u schyłku jej życia, kiedy walczy z chorobą nowotworową. Niestety za późno jest już na leczenie, została tylko pomoc doraźna w postaci środków przeciwbólowych. Powieść podzielona jest na cztery rozdziały : Wody, Laudanum, Opium, Morfina, które odzwierciedlają kolejne etapy jej choroby. Narracja głównie prowadzona jest przez Zofię Potocką, Rozalię Romanowicz oraz lekarza Thomasa Lafleura. Wątkiem pobocznym są losy Rozalii i Thomasa, a także ich rodzące się nieśmiało uczucie.
młodziutka Zofia Potocka - źródło
Zofia Potocka z pochodzenia była Greczynką, ale wychowała się w Turcji, jej ojciec był sprzedawcą bydła. Już jako bardzo młode dziewczę przyciągała meskie spojrzenia. Pierwszym admiratorem był jej kuzyn, z którym zgrzeszyła i w konsekwencji cała rodzina musiała przenieść się z Bursy do Stambułu. Kiedy umiera jej ojciec zaczyna im się wieźć źle, matka para się najstarszym zawodem świata próbując chronić swą córkę przed pożądliwymi spojrzeniami. Nie udało jej się to jednak, bo Zofia wpadła w oko sułtańskiej księżniczce i została jej kochanką. W pałacu sułtana Zofia nie jest szczęśliwa, marzy o czymś większym, ucieka więc z niego i wpada szybko w ramiona Karola Boscampa - posła Rzeczypospolitej Polskiej przy Porcie Ottomańskiej. Od niego usłyszała po raz pierwszy o Polsce, o królu Stanisławie Auguście, którego oczywiście zapragnęła poznać i usidlić. Co postanowiła to oczywiście uczyniła, poślubiając po drodze kapitana Witta. Kochanków miała wielu, brylowała na europejskich dworach, ale absorbował ją jeden mężczyzna - Szczęsny Potocki, o którego zabiegała najdłużej, ale ostatecznie również zdobyła. Tak, taka była Zofia- ten, który był teoretycznie nieosiągalny był dla niej największym wyzwaniem, ale później okazywał się zwykle tylko środkiem do celu. Innego celu.
Kochała, ale najbardziej mimo wszystko siebie, a w późniejszym wieku także dzieci i dbała o to, aby były dobrze uposażone na przyszłość. Czy kochała mężczyzn? Największa miłością wydaje się być jedyny mężczyzna, który jej nie kochał, a jedynie posłużył się nią, aby odegrać się na Karolu Bascompie. To jego właśnie często wspomina, także na łożu śmierci.
Szczerze mówiąc najbardziej podobały mi się dwa pierwsze rozdziały, kiedy piękna Zofia pączkuje i rozkwita, torując sobie drogę do wspanialszego życia. Dwa ostatnie nieco mnie przytłoczyły i trudno mi było sympatyzować z bohaterką, która nie mogla się zdecydować, czy stoi po stronie Polski czy Rosji, aż w końcu jak zwykle wybiera... interes własny. Nie będę już nawet roztrząsać kwestii targowicy i zdrajcy Potockiego.
"Ogród Afrodyty" jest dobrą książką, napisaną z rozmachem. Pokazuje nam kobietę, ktora wyprzedziła swoją epokę, niezależną i walczącą o swoje szczęście. Ewa Stachniak nie ocenia w swojej książce pięknej Zofii, to pozostawia nam, ale pokazuje nam ją od innej strony, może tej mniej znanej. Sama autorka pisze, że przygotowywała się do tej książki 5 lat przeczesując europejskie archiwa. Nie podziela też zdania Jerzego Łojka, który napisał "Dzieje pięknej Bitynki" i ogłosił ją czarnym charakterem, zdrajczynią i szpiegiem.
-------------------------------
Książkę przeczytałam w ramach sierpniowej Trójki e-pik - literatura polska (pierwsze spotkanie z autorem, którego wcześniej nie czytaliśmy)

Jak przez mgłę pamiętam tę książkę, czytałam ją już dawno, ale wrażenia pozostały pozytywne:)
OdpowiedzUsuń
UsuńJa tez mam pozytywne wrazenia, do polowy ksiazki bylam nawet prawie zachwycona, pozniej nieco mniej, ale wciaz bylo dobrze.
To była pierwsza książka Stachniak jaką czytałam, teraz czekam na nową Katarzynie Wielkiej. Mam nadzieję, że uda mi się niedługo kupić. :)
OdpowiedzUsuńPrzede mna jeszcze "Dysonans", ale to za jakis czas. Widzialam "Katarzyne Wielka" i znajac siebie, to pewnie sie na nia skusze w przyszlosci :)
UsuńMiałam ją w domu, zaczęłam czytać i porzuciłam! Nie chciała mnie wciągnąć i oczarować:( Może przedwcześnie się poddałam?
OdpowiedzUsuń
UsuńTrudno mi powiedziec. Mnie wciagnela od poczatku, dopiero w drugiej polowie zaczela nieco nuzyc. Uwazam, ze nie ma sie co zmuszac do lektury. Jest tyle ciekawych ksiazek, ktore czekaja na nasze osobiste odkrycia. :)