sobota, 7 lipca 2012

KTO ZABIŁ PANIĄ SKROF?, MIKA WALTARI

Nie ukrywam, że w mojej świadomości Mika Waltari przez wiele lat istniał jako fiński mistrz powieści historycznej, jakże wielkie więc było moje zdziwienie, kiedy rok temu zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych kryminał jego autorstwa! Przy okazji pocieszyłam się, że nie różnię się bardzo od statystycznego Polaka, bo niewielu wówczas miało pojęcie o jego pozahistorycznej twórczości.
Doczytałam więc, że powstały trzy książki z udziałem komisarza Palmu, koniecznie więc musiałam mieć wszystkie. Teraz, kiedy całość mam już na półce zaczęłam czytać. Muszę się przyznać, że cierpię na taką dolegliwość, iż jeśli książka należy do jakiegoś cyklu, to muszę mieć cały, aby zabrać się do czytania, a przynajmniej prawie pewność, że nie będę musiała czekać latami na kontynuację. Nic bardziej denerwującego, jak polubienie głównych bohaterów, wciągnięcie się w akcję i późniejsze zawieszenie w próżni, bo wydawnictwo nie zdecydowało się na kontynuację lub miesza radośnie tomy, bo chronologia jest im obca.

Pierwsze wydanie książki ukazało się 74 lata temu, więc spodziewałam się klasycznej powieści detektywistycznej i to dokładnie otrzymałam. Tutaj muszę popełnić jeszcze jedno wyznanie - nieczęsto sięgam po krwiste kryminały, gdzie trup ściele się gęsto lub w akcję zamieszane są dzieci, bo mimo tego, iż książka bywa interesująca, to odpokutowuję to potem koszmarami nocnymi, a cenię sobie bardzo mój spokojny sen. Po lekturze tej książki spałam spokojnie.

Zamordowana zostaje starsza pani, niezbyt sympatyczna, na dodatek obrzydliwie bogata i mająca więcej wrogów niż przyjaciół, a może samych wrogów i tylko udawanych przyjaciół. Do akcji wkracza Frans Palmu, z pozoru niegrzeszący intelektem, na dodatek będący gburem i złośliwcem. Ma swojego pomocnika, jest nim nieco gamoniowaty, ale o romantycznej duszy Toivo Virta. Ci dwaj panowie mając za dowód odcisk buta, zapałkę oraz dwie krople krwi na dachu, pomoc kolegów z wydziału kryminalnego, a przede wszystkim potężną broń w postaci własnych mózgów - rozwiązują zagadkę, a po prawdzie to jeden z nich, bo drugi daje wodzić się za nos swoim przeczuciom i wrażliwej duszy.  Zajmuje im to tylko dwie noce i dwa dni. Przez praktycznie całą książkę "jeszcze nie podejrzewamy nikogo, podejrzewając zarazem każdego", poznajemy wszystkie osoby powiązane z panią Skrof, praktycznie każdą darząc sympatią i nienawidząc prawie nikogo... Przy tym wszystkim bawiąc się doskonale, bo całość okraszona jest sporą dawką dobrego humoru. Co najważniejsze - zakończenie zaskakuje, a to wcale nie jest tak oczywiste w wielu współczesnych powieściach detektywistycznych, gdzie często na tacy podają nam mordercę już na pierwszych stronach, psując tym samym, przynajmniej mnie, przyjemność z czytania.

Kiedy znowu będę w kryminalnym nastroju z pewnością sięgnę z przyjemnością po kolejne tomy opisujące przygody komisarza Palmu.


Zdania napisane kursywa są cytatami z książki.

2 komentarze:

  1. Gdy miałam dwanaście-trzynaście lat, przeczytałam "Egipcjanina Sinuhe" i tą powieścią Waltari utkwił mi w głowie. Nie wiedziałam, że napisał i kryminały. Kryminały to moja czytelnicza słabość, a ten, o którym piszesz, wygląda bardzo apetycznie, więc poszukam go sobie w możliwie najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kryminał jest świetny, z tego powodu też kupiłam dwie kolejne książki z tej serii. Nie czytałam jeszcze. Wczoraj rozmawiałam z moją Przyjaciółką i obydwie mamy tak, że książki, które wiemy, że sprawia nam dużo radości, zostawiamy sobie na bliżej nieokreślone "później". Tak właśnie postąpiłam z dalszymi przygodami detektywa Palmu.
      Waltari ma świetne pióro i żałuję, że napisał tylko trzy kryminały.

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)