piątek, 20 lipca 2012

GRA W KOŚCI, ELŻBIETA CHEREZIŃSKA

Powieść  historyczna ma swoich zagorzałych zwolenników w Polsce, wielka popularnością cieszą się książki Bernarda Cornwella, Philippy Gregory czy Christophera W. Gortnera. Często z żalem myślałam, że z taką pasją zaczytujemy się w historii obych krajow, natomiast nie cieszą się wśród nas popularnością rodzimi autorzy piszący książki dotyczące historii Polski. Przecież mamy bogatą historię, a biografia niejednego polskiego króla dostarczyłaby materiału na kilka książek. Dziękuję więc za Elżbietę Cherezińską, która zaczyna oswajać polską historię i to właśnie tą średniowieczną, niezbyt popularną, a jakże fascynującą.

Po "Grę w kości" sięgnęłam z przeczuciem, że spędzę czas na dobrej lekturze i nie zawiodłam się. Akcja na początku zawiązuje się powoli, ale po setnej stronie gotowa byłam poświęcić spanie, picie i jedzenie, aby tylko nie uronić słowa.


Rok 1000 zbliża się wielkimi krokami, Europa stoi u progu wielkich przemian, a my mamy okazję podejrzeć, co dzieje się na dworze cesarza Ottona III, a często i papieskim oraz "księcia leśnych polan" - Bolesława - władcy Sklavinii.
Otton III, genialny młodzieniec, od trzeciego roku życia będący cesarzem, doskonale wykształcony, otoczony przez najznamienitsze umysły tamtych czasów. Żyje w luksusie i ma do dyzpozycji ogromny dwór, ale złożony jest on z pochlebców, których opromienia swoim blaskiem i łaskami. Nie jest pewien, czy jego poddani kochają jego samego, czy też władzę, którą posiada i ewentualne korzyści, ktore mogą na nich spłynąć. Zagubiony, samotny, mogący liczyć na przyjaźń tylko dwóch biskupów: Gerberta i Leona. Często depresyjny i melancholijny, wolałby raczej prowadzić życie mnicha pustelnika niż głowy potężnego cesarstwa. Mistyk i wizjoner wierzący, że pod flagą Chrystusa zjednoczy całą Europa, ale szybko przekona się, że "cesarskość i boskość nie mają ze sobą nic wspólnego". 

Z drugiej strony mamy Boleslawa - trzydziestolatka, wojownika, władcę dużego, ale podzielonego kraju. Mimo, iż niewykształcony, nieumiejący pisać i czytać, a jest jednym z najbystrzejszych umysłów ówczesnej Europy, ma doskonałe baczenie na to, co się dzieje w jego kraju i krainach ościennych. Przewidujący, doskonały taktyk i polityk, ale jednocześnie niecierpliwy, gwałtowny, gorącokrwisty, kochający kobiety, polowania i wojnę. Doskonale wie, że "Władza to gra. Gra o zmiennych regułach, przewidywalnych, ale nieobliczalnych. Nauczył się tego, nim skończył piętnaście lat, a potem już przez cale życie potwierdzał tę zasadę. Odziedziczył po ojcu wielki kraj. Mieszko, choć był drapieżnikiem, nie polował sam. Bolesław był przy nim od dziecka i ojciec nigdy nie krył przed nim, ze władza to najcięższe z zadań, jakie może wziąć na siebie człowiek. Władza nigdy nie jest za darmo, trzeba umieć za nią zapłacić. Kosztuje zdrowie, bo nigdy nie jest się panem swego ciała, lecz sługą wojny lub chociażby konieczności. Kosztuje utratę spokojnego snu, a z góry bowiem trzeba założyć, ze nie tylko sąsiedzi, ale i krewni, i możni, i nawet - lepiej brać to pod uwagę - przyjaciele w każdej chwili mogą po nią sięgnąć. I na końcu - kosztuje majątek, którym nieustannie trzeba dysponować, nie dla własnej przyjemności, lecz dla udowodnienia, że ciągle stać człowieka na bycie władcą". Uczyć mogliby się od niego i dzisiejsi rządzący. Mądre władanie i umiejętność w dobieraniu przyjaciół, wojowników powoduje, ze dwór i armia Bolesława stoją za nim murem, często są wręcz nazywani "psami Bolesława", bowiem oni służą mu czynem, a nie słowem.

Drogi tych dwóch niezwykłych mężczyzn skrzyżowały się już kiedyś i było to pamiętne spotkanie, teraz spotykają się ponownie, tym razem w Gnieźnie w marcu roku 1000, kiedy to podczas pielgrzymki milenijnej Otton po raz pierwszy opuszcza granice swojego cesarstwa. Zakochuje się on w dzikiej, pełnej lasów i polan Sklavinii, ale darzy też wielką estymą samego Bolesława, a może jest to coś więcej? Co wynika ze spotkania Ottona i Bogusława? Gdzie spocznie święty Wojciech? O tym właśnie jest ta książka.

Przyznaję, że Elżbieta Cherezińska odczarowała dla mnie tą znaną mi historię. Dzięki tej książce miałam ochotę znaleźć się w wielkiej puszczy i towarzyszyć Bogusławowi i jego drużynie podczas polowania, czuć wiatr we włosach i wdychać żywiczny zapach drewnianych grodów, a potem pić z nimi miód ze wspólnego rogu.






4 komentarze:

  1. Brzmi bardzo zachęcająco! Od dawna mam na nią ochotę bo znam Cherezińską z jej"Północnej drogi" i jestem jej wielką admiratorką. Ciekawa jestem jak pisze o polskiej historii, nie pozostaje mi więc nic innego jak w końcu się na nią rzucić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że pisanie o polskiej historii wychodzi jej całkiem dobrze. Trochę obawiam się "Korony śniegu i krwi" i tych porównań do "Gry o tron" i magii. Kupiłam ją jednak, właśnie dziś ją dostałam i przekartkowałam. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. Tak mało jest książek traktujących o polskiej historii, a uważam, że to wspaniała okazja, aby oporni zainteresowali się i polubili ją.

      "Północną drogę" uwielbiam i mam nadzieje, ze doczekamy się kontynuacji.

      Na razie robię sobie przerwę i zostawię najnowszą książkę Cherezińskiej na później.

      Usuń
    2. Dzisiaj dostałaś:)??? Kolejna książka do Twojej wypasionej biblioteczki!/szkoda że tak daleko;)/
      Magia.Hmmm, ta też mnie zniechęca ale dla Pani Eli chyba zrobię wyjątek. Mam do niej słabość i już!

      Usuń
    3. Tak, dzisiaj. Będę się później chwalić;). To zakupy jeszcze czerwcowe, a że nie byłam aż tak bardzo niegrzeczna, to sobie pozwoliłam na trochę więcej.

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)