Nowy tom, nowy poród. Tym razem jednak już nie tak
szczegółowo opisany. Rodzą się kolejne bliźniaczki w rodzinie Winnych, córki
Mani oraz Pawła – Kasia i Basia. Tom zaś kończy się ciążą, ale już nie porodem. Czyli
pewna regularność, a tym samym i przewidywalność, jest zachowana.
„Pokolenie Winnych. Ci, którzy walczyli”
zaczyna się w dniu wybuchu II wojny światowej, która oczywiście wywraca życie
rodziny do góry nogami. Winni będą walczyć na różnych frontach i pod różną
banderą oraz w różnych krajach. Dzieje się sporo i jest ciekawie, ale losy poszczególnych
bohaterów pędzą z dużą szybkością, przez co ma się wrażenie, ze jest bardziej
powierzchownie, bez tych starannie dopracowanych portretów psychologicznych
z części pierwszej. Ale tak już jest, zawsze ktoś będzie niezadowolony, w tym
przypadku miłośnicy wolniejszych, refleksyjnych momentów.
Mnie najbardziej ucieszyło to, że życie
prywatne Ani i Mani jakoś szczęśliwie się ułożyło, bo przecież tego w
większości oczekujemy prawda? A może raczej powinnam napisać, że ja lubię, gdy ulubionym
bohaterkom zaczyna się powodzić w życiu osobistym po wieloletnich perturbacjach.
Ałbena Grabowska ma dobre pióro, powieść czyta
się doskonale i trudno oderwać się od książki. Też byłam niewolniczką „jeszcze
jednego rozdziału” i skończyłam lekturę o bardzo późnej, a raczej skandalicznie
wczesnej porze, bo to już ranek był. Chwała też Autorce pracującej w szpitalu w
Podkowie Leśnej za to, że akcję swojej powieści umiejscowiła głównie w tych rejonach, które są jej doskonale znane. Jestem jak najbardziej za lokalną promocją.
Czy po ostatni tom sagi sięgnę? Oczywiście! To
przecież najbliższe memu sercu czasy z samotnym octem na sklepowych półkach,
kartkami żywnościowymi i gigantycznymi kolejkami po papier toaletowy czy
podpaski. Nie mogę się doczekać!
_____________
Ałbena Grabowska, Stulecie winnych. Ci, którzy walczyli, tom II, Wydawnictwo Zwierciadło, 2015, s. 304.
