Sandor Marai znowu mnie zachwycił. Leniwie przewracałam kartki, tak samo, jak wolno toczyła się opowieść Henryka. Pozornie historia jakich wiele – wielka przyjaźń pomiędzy nim, a Konradem, a później pojawia się ona – Krystyna. „Żar” to powieść napisana wspaniałym językiem, bardzo eleganckim i oszczędnym, nie ma tu ani jednego zbędnego słowa, każde zostało zważone w duszy autora i precyzyjnie użyte. To bardzo intymna powieść, ma się wrażenie, że siedzi się gdzieś w ciemnym kącie salonu, przysłuchując rozmowie dwóch, starych (nie)przyjaciół.
Jest niemal opuszczony pałac, w którym od blisko pięćdziesięciu lat nie bywają goście, nikt się nie śmieje, wszyscy zastygli w cierpieniu po tym, co się stało ponad 41 lat wcześniej. Wśród jego murów jest zastygnięty w oczekiwaniu Henryk. Wokół szumi las, jest cicho, pusto. Świeczka życia Henryka niemal już dogasa, ale siła woli podtrzymuje płomień, aby dożyć jednego dnia – kiedy wróci Konrad. Ten, który przez 41 lat i 43 milczał, a potem wysłał list, ze przyjeżdża. Kiedyś łączyła ich przyjaźń, tak wielka, że nie potrafili żyć bez siebie. "Niekiedy myślę zgoła, że to najszlachetniejszy związek w życiu...może dlatego, że rzadki".
Konrad więc przygotowuje wszystko na powitanie przyjaciela tak, jak ponad czterdzieści lat wcześniej. Ten sam pokój, ta sama zastawa, te same potrawy, te same świece. Tylko Krystyny już nie ma. A Henryk mówi, o tym co było i o tym co boli. Słowa są jak polana, które rozniecają dawny żar miłości, przyjaźni, nienawiści, zdrady, pożądania, zemsty. Stłumiony przez lata ogień zapala się w tamtym pokoju raz jeszcze. Z jednej strony bardzo zastanawiające i budzące lęk jest to, że ktoś pielęgnuje w sobie urazę i poczucie krzywdy przez ponad 41 lat. Z drugiej strony - czy naprawdę można zapomnieć o dwóch najważniejszych osobach w swoim życiu? O prawdziwym, męskim przyjacielu i o żonie, którą kochało się ponad wszystko? I o tym, że zdradzili oboje w sposób najgorszy z możliwych? Ze słów starego generała wyłania się nie tylko historia trójkąta. Odnajdziemy tam wiele prawd o prawdziwej przyjaźni, miłości, o tym, czym jest honor i służba ojczyźnie, a także skrawki historii Austro-Węgier.
Konrad mówi niewiele, ale to milczenie wręcz krzyczy. Gdy za oknem pojawia się świt, ogień wspomnień dogasa, zaczynają padać pytania. Ważne. Na te odpowiedzi czeka się niemal całe życie. Czy aby nie na darmo? Czy warto? A może w ogóle nie chodzi o odpowiedzi, tylko o to, aby z siebie wszystko wyrzucić i przestać się już tym zatruwać?
Świece muszą dopalić się do końca, tak samo jak ogień uczuć. „Pośrodku żaru pozostał już tylko czarny popiół, jedwabisty jak czarny żałobny materiał…”
“Żar” Sandora Maraiego - książka gęsta od emocji, pozostawia nas z przekonaniem, że odkrywanie prawdy zawsze łączy się ze sporą dawką niepewności i że czasami po prostu warto nie wiedzieć.
Sandor Marai, Żar, przeł. Feliks Netz, Czytelnik, Warszawa 2011, s. 167.
Zdania napisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
-----------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Book-Trotter" - literatura węgierska.


