wtorek, 8 października 2013

WICHROWE WZGÓRZA, Emily Brontë


„Wichrowe Wzgórza” Emily Brontë po raz pierwszy przeczytałam z wypiekami na twarzy i łzami w oczach w szkole podstawowej. Później wracałam do tej książki jeszcze kilkakrotnie, zazwyczaj po obejrzeniu kolejnej ekranizacji powieści (których jest aż kilkanaście!), aby po raz kolejny skonfrontować własne odczucia po lekturze z kolejną wizją reżysera. Postanowiłam wrócić do „Wichrowych Wzgórz” po kilkunastu latach przerwy, przyznaję, że nie bez obaw, jak odbiorę powieść jako dorosła kobieta.

Heathcliff i Catherine. O ich miłości napisano już chyba wszystko, a sama powieść ma albo gorących zwolenników albo zawziętych przeciwników, wywołuje zgorszenie i niesmak. Sama nie potrafię polubić ani rozkapryszonej, rozpieszczonej Catherine, ani cygańskiego znajdę Heathcliffa, opętanego uczuciem do córki pana Earnshaw. Mimo wszystko zawsze chętnie wracam na wietrzne wrzosowiska, nawiedzane przez wichury i śnieżyce, gdzie nocą błąkają się duchy zmarłych, które nie doznały ukojenia i spokoju za życia. Wichrowe Wzgórza, zapomniane przez Boga i ludzi, przyciągają mnie jak magnes. To ta niespokojna, mroczna, diaboliczna wręcz atmosfera książki tak mnie intryguje, jak i bujna wyobraźnia autorki, która napisała powieść, która wyprzedza swoją epokę. 


Top Withens w Haworth - miejsce, które podobno zainspirowało
 Emily Bronte - źródło 
Podoba mi sie to, że Emily Brontë opowiada historię tak, jak widziała ją Nelly Dean, która narzuca nam interpretację zdarzeń, ocenia bohaterów, ale to pozostawia też miejsce na nasze przemyślenia. Po jakiej stronie się opowiemy? Zdroworozsądkowo powinnam współczuć z całego serca Lintonowi, ale jakoś nie potrafię. Nigdy też nie wybaczę Catherine, że poślubiła Lintona dla bogactwa i pozycji, tak łatwo poświęcając największą miłość swojego życia, prawdziwe powinowactwo dusz – Heathcliffa. Jej marne tłumaczenia nigdy mnie nie przekonają. Sam Heathcliff, wzbudza we mnie na początku żal i współczucie, do momentu, kiedy postanawia zniszczyć rodziny Earnshawów i Lintonów, aby ukarać je za wszystkie krzywdy, których doznał. Tego pełnego złości, kipiącego chęcią zemsty Heathcliffa nie lubię, kiedy  też z demoniczną obsesją pragnie zniszczyć kolejne pokolenia znienawidzonych rodzin. Mimo wszystko ciągle mu po cichu kibicuję, aby doznał spookoju, mając w pamięci niespełnione uczucie i ogromną tęsknotę. Jestem wewnętrznie rozdarta, bo wiem, że ta miłość niosła za sobą tylko zgliszcza i obnażyła okrutną, perwersyjną wręcz, naturę człowieka. 
Dobrze, że Emily Brontë kończy powieść tak, że daje nam jakiś promyk nadziei na odrodzenie prawdziwej miłości i wiary w ludzi.


Robert McGinnis "Wichrowe Wzgorza" - źródło
Po latach w "Wichrowych Wzgórzach" wciąż widzę ten romantyzm, ale więcej dostrzegam mroku i okrucieństwa. Powieść nie porusza mnie aż tak bardzo jak wtedy, kiedy byłam niewinnym dziewczęciem, ale ta wielka, niespełniona miłość pomiędzy Catherine i Heathcliffem wciąż mnie poraża i przeraża. Miłość dwojga ludzi, którzy nie wyobrażają sobie rozstania nawet po śmierci i pragną być nawiedzani przez ducha tej drugiej osoby, ich pasja, gwałtowność, kłębowisko uczuć, nierozerwalność. Czy dzisiaj tak się jeszcze kocha?

Lektura "Wichrowych Wzgórz" spowodowała, że znowu sięgnęłam po ekranizacje tej powieści. Bardzo lubię tą klasyczną z 1939 roku z Merle Oberon i Laurencem Olivierem , także tą z 1970 roku z Timotym Daltonem (niezwykle przejmujący w swej roli) i Anną Calder-Marshall. Moją ulubioną jest ta z 1992 z Juliette Binoche w roli Catherine i Ralphem Fiennesem w roli Heathcliffa. Wspaniale obydwoje zagrali przeklętych kochanków, dokladnie tak, jak sobie zawsze ich wyobrażałam.

Na koniec zostawiam tekst Kate Bush "Wuthering Heights" oraz  sceny z mojej ulubionej ekranizacji.

"Wuthering Heights" Kate Bush

Out on the wiley, windy moors
We'd roll and fall in green
You had a temper, like my jealousy
Too hot, too greedy
How could you leave me
When I needed to possess you
I hated you, I loved you too

Bad dreams in the night
You told me I was going to lose the fight
Leave behind my wuthering, wuthering
Wuthering Heights

Heathcliff, it's me, your Cathy, I've come home
I'm so cold, let me in your window
Heathcliff, it's me, your Cathy, I've come home
I'm so cold let me in your window

Ooh it gets dark, it gets lonely
On the other side from you
I pine a lot, I find the lot
Falls through without you
I'm coming back love, cruel Heathcliff
My one dream, my only master

Too long I roam in the night
I'm coming back to his side to put it right
I'm coming home to wuthering, wuthering
Wuthering Heights

Heathcliff, it's me, your Cathy, I've come home
I'm so cold, let me in your window
Heathcliff, it's me, your Cathy, I've come home
I'm so cold, let me in your window

Ooh let me have it, let me grab your soul away
Ooh let me have it, let me grab your soul away
You know it's me, Cathy.

Heathcliff, it's me, your Cathy, I've come home
I'm so cold, let me in your window
Heathcliff, it's me, your Cathy, I've come home
I'm so cold, let me in your window
Heathcliff, it's me, your Cathy, I've come home
I'm so cold




______________
Emily Brontë, Wichrowe Wzgórza, przeł. Tomasz Bieroń, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013, s. 382.


------------------------


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Tea Time z Corridą, Klasyka literatury popularnej, Najpierw książka potem film.


Image and video hosting by TinyPic

47 komentarzy:

  1. Widzę u Ciebie też sentymentalne powroty ;)
    Akurat na mnie "Wichrowe wzgórza" nigdy nie zrobiły TAKIEGO wrażenia. Nie wykluczam powtórki, bo intryguje mnie fenomen tej powieści. Zdecydowanie wolę Jane E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ostantio zatesknilam za wielka powiescia moich mlodzienczych lat. Milo bylo popatrzec na bohaterow i siebie z perspektywy czasu.

      Usuń
  2. Za kilka dni i ja po latach wracam do tej książki - pełna obaw, że to co wtedy mnie zachwyciło, dziś mnie zupełnie nie poruszy. Wrócę tutaj po lekturze:) A Kate Bush - uwielbiam, uwielbiam tę piosenkę, tworzy niesamowity klimat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Slowa piosenki trafnie oddaja ducha powiesci, bardoz ja lubie.
      Juz nie moge sie doczekac Twoich przemyslen, chetnie przeczytam.

      Usuń
  3. Czytałam ją jak na razie tylko raz. Wtedy już w kontekście mroku i grozy właśnie, bo taki miałam temat na maturze. Ale ogólnie powieść podobała mi się, jednak nie dostrzegłam w niej aż tyle romantyzmu, ile się spodziewałam, choć oczywiście Miłość C i H mnie ujęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milosc Heathcliffa ma cechy milosci romatycznej: jest tragiczna, zakazana, platoniczna, wieczna, trwa nawet poza grob Catherine, jest trescia zycia bohatera.
      Ale z pewnoscia powiesci nie powinno sie postrzegac jedynie w kontekscie milosci.

      Usuń
  4. Większość ludzi błędnie traktuje Wichrowe Wzgórza jako romans. A to przecież romans nie jest: Emily Bronte z rozmysłem wykreowała bohaterów tak obrzydliwych, że niesmak pozostaje na długo po lekturze. Ta powieść pozostaje unikatowa: nikt wcześniej ani nikt później nie miał takiej wyobraźni, mimo upływu lat lektura dalej wywołuje zgorszenie. O ile w historii literatury można wyłonić okresy pewnych nurtuch literackich, o tyle Wichrowe Wzgórza są wobec nic wszystkich odrębne (choć niektórymi zainspirowane, np. gotykiem). Przepraszam za offtop, ale akurat sama jutro ok. 10 publikuję wpis o jednej z biografii sióstr, i tak mi się ten temat wstrzelił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnoscia przeczytam, bo ostatnio czesto siegam po powiesci siostr Bronte.
      Emily wykreowala takich bohaterow, ze nie mozna ich ani polubic ani zapomniec, wstrzasnely owczesnym swiatem literackim i robia to nadal.

      Usuń
    2. O, o właśnie! Całkowicie się zgadzam z koleżanką wyżej :) Przez cały czas byłam przekonana, że "Wichrowe Wzgórza" to romans, miałam niespodziankę, gdy w końcu książkę przeczytałam. Próbowałam się doszukać miłości - bezskutecznie - ja jej po prostu nie widzę. Owszem, są uczucia, jest namiętność, jest szaleństwo, ale daleko temu wszystkiemu do miłości. Niemniej jednak książka bardzo mi się podobała, choć tak jak Kasiek, zdecydowanie wolę Jane Eyre.

      Usuń
    3. Ja też wolę Jane Eyre. Wprawdzie dostrzegam różnice w stylu prowadzenia obu powieści - rzeczywiście, Wichrowe Wzgórza mają bardzo ciekawą narrację. Widzę, że Emily pisała ładniej i ciekawiej od Charlotte, ale wolę Jane Eyre, bo jest bardziej "ziemska" - to tak naprawdę pierwsza powieść z elementami feminizmu, przyziemna, ale urokliwa. Wichrowe wzgórza natomiast wywołują we mnie odrazę, choć uważam że to wybitna lektura i czytałam ją niejednokrotnie, to smutek mnie po niej trzyma kilka dni.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powrot dobrze mi zrobil. Wiem, ze albo czytalam selektywnie albo pamiec mam wybiorcza ;)
      Teraz natura uczucia glownych bohaterow bardizje mie przeraza niz zachwyca.

      Usuń
  6. Bardzo lubię ekranizację z 1992 roku. A książkę podobnie jak ty czytałam najpierw jako małolata i później jako dorosła kobieta. Wiadomo, że inaczej się ją odbiera będąc w różnym wieku. Bez względu na wiek uwielbiam tą historię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widze, ze mamy podobne odczucia i co do flmu i co do samej ksiazki :)

      Usuń
  7. Wstyd mi, ale nie czytałam jeszcze tej powieści... Oczywiście nasłuchałam się o niej wiele dobrego, umieszczając "Wichrowe Wzgórza" na liście książek, które MUSZĘ przeczytać, ale jeszcze tego nie zrobiłam. Ponura jesienna aura nastraja mnie właśnie na takie powieści, zatem uważam, że aktualna pora roku idealnie pasuje, abym sięgnęła po tę lekturę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zaden wstyd. Pewnie czytalas wiele innych, wielkich powiesci o ktorych ja nie mam pojecia :)
      Klimat Wichrowych Wzgorz wpisuje sie jak najbardziej w mroczna i wietrzna jesien, moze bedzies zmiala okazje przecyztac tego roku. Serdecznie polecam.

      Usuń
  8. Uwielbiam tę książkę - chyba dzięki niej odkryłam swoją miłość do klasyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milo Cie czytac :)
      Mna tez ta ksiazka kiedys zawladnela, chociaz zupelnie inaczej niz teraz, co nie znaczy, ze gorzej.

      Usuń
  9. Mam mnostwo lektur, o ktorych staram sie pamietac i wierze, ze kiedys przyjdzie i na nie kolej. Ciagle wierze, ze mam sporo czasu, aby te zeleglosci nadrobic.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja czuję się jakoś dziwnie, bo czytałam kilka lat temu tę książkę i niestety nic takiego się nie zadziało. Nie było tej magii, o której wiele osób pisze, nie doświadczyłam niczego nadzwyczajnego czytając tę historię. Obawiam się nawet, że wiele szczegółów już zapomniałam. I nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, że opowieść zaklęta w "Wichrowych wzgórzach" nie zrobiła na mnie wrażenia, czy po prostu tak już jest, że nie wszyscy dają porwać się tym samym opowieściom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze to ostatnie. Nie kazdego czaruje ta sama ksiazka, co wiekszosc. Ja mam tak na przyklad z "Mistrzem i Malgorzata" czy ksiazkami Kundery, ktore kompletnie mi nie podchodza.

      Usuń
  11. Uwielbiam tę opowieść i w tym przypadku kocham też ekranizację. Ralph Finnes jako Heatcliff był absolutnie cudowny. Miłość, która spala, miłość, która niszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie tak: "Miłość, która spala, miłość, która niszczy".
      Ostatnio ogladalam te trzy ekranizacje, o ktorych pisalam, bardzo milo mi sie ogladalo.

      Usuń
  12. Jako nastolatka taka trochę młodsza, najpierw obejrzałam film, wersję z R. Fiennesem, którą zresztą uwielbiam do tej pory, a dopiero potem przeczytałam książkę. Wracałam do niej jeszcze parę razy, ale było to dość dawno i ostatnio, przy okazji biografii pióra E. Ostrowskiego, poczułam chęć kolejnego powrotu. Kto wie, może moja wrażenia byłyby teraz podobne jak Twoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze kiedys znajdziesz czas na powrot. Ja mimo wszystko nie zaluje. Znowu dowiedzialam sie czegos nowego o sobie.

      Usuń
  13. "Nie mogę żyć bez mojego życia! Nie mogę żyć bez mojej duszy!"
    Ten cytat "wrył" mi się w pamięć podczas lektury "Wichrowych Wzgórz" i pozostanie tam już chyba do końca życia :) To jedna z moich ukochanych powieści, a jeśli chodzi o ekranizacje, to oczywiście ta z genialnym Ralphem Fiennesem jest najbliższa moim wyobrażeniom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie pomyslalam, ze ta ksiazka zbiera tyle samo zachwytow, co krytyki. Jak gdzies jestem obecnie posrodku, ale szczegolne miejsce w moim sercu ta powiesc bedzie miala zawsze.

      Usuń
  14. Nie czytałam całe lata i chyba niedługo sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa Twoich wrazen. Chetnie kiedys poczytam na ten temat u Ciebie.

      Usuń
  15. Nie czytałam jeszcze, ale mam w swoich najbliższych planach czytelniczych

    OdpowiedzUsuń
  16. "Wichrowe wzgórza" to wciąż nieprzeczytany tytuł, który muszę nadrobić. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam sporo takich tytulow, staram sie powoli nadrabiac braki w klasyce. Z roznym skutkiem mi to wychodzi, ale jakos pre do przodu :)

      Usuń
  17. Moja najulubieńsza książka. Na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  18. Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie! Ten klimat i cała ta aura tajemniczości, burzy w tle, ale równocześnie wielka miłość.. to balsam dla mojej duszy w chłodne i długie wieczory. Uwielbiam do niej wracać... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama pewnie tez sie znowu skusze za kilka lat w jakis jesienny, mroczny i wietrzny wieczor...

      Usuń
  19. Mam ochotę na tego typu książkę :) już od dawna mam ją na półce.. w najbliższym czasie, być może będę miała więcej czasu ;) więc pewnie po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesien i zima to idealna pora na siegniecie po "Wichrowe Wzgorza". Jestem ciekawa, jak bedzie ci sie bladzic po wrzosowiskach...

      Usuń
  20. Jak zwykle świetny post.
    Czytałam dwukrotnie i pewno przeczytam jeszcze raz, gdyż ją mam.
    A piosenkę Kate Busch kiedyś słuchałam namiętnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natanno, dziekuje za mile slowa, chociaz bede uparcie powtarzac, ze o ksiazkach dla mnie waznych nie potrafie pisac tak, jakbym chciala.
      Bardzo lubie Kate Bush i jej wizje "Wichrowych Wzgorz"

      Usuń
  21. Ostatnio tak przyglądam się powieściom sióstr Bronte i zastanawiam się czy przypadłyby mi do gustu. Przyznaję, że nie czytała do tej pory żadnej, ale chciałabym przekonać się jakie na mnie zrobiłyby wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu trudno mi powiedziec, maja lepsze i gorsze powiesci. Moze zacznij od "Jane Eyre"?

      Usuń
  22. Oj, jak ja uwielbiam tę piosenkę! Bush jest genialna. Książka niestety jeszcze przede mną. Zapraszam do zapoznania się z akcją 'klasyka, głupcze!' u mnie na blogu. Przekazujmy czytelnikom informacje o klasykach, których warto czytać ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za zaproszenie, z przyjemnoscia zajrze w wolnej chwili.

      Usuń
    2. Niestety z samej akcji zrezygnowałam. A to przez niedopatrzenie, że podobna akcja ma już miejsce (widziałam, że recenzja bierze w niej udział). Ale mimo wszystko zapraszam :)

      Usuń
    3. Wlasnie wpadlam na chwile do Ciebie i nigdzie nie widzialam sladu po tej akcji. Musze sie rozsiasc u Ciebie kiedys wygodniej i poczytac na spokojnie. Za zaproszenie jeszcze raz dziekuje.

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)