wtorek, 25 grudnia 2012

NOELKA, MAŁGORZATA MUSIEROWICZ


To były moje pierwsze Święta z „Noelką”. W przedświątecznej gorączce, zmęczona pakowaniem prezentów, pieczeniem i gotowaniem, spojrzałam na moją półkę z książkami szukając takiej, która gwarantowałaby uśmiech i odprężenie. „Noelka”! Moja przygoda z „Jeżycjadą” skończyła się na piątym tomie, ale postanowiłam przeskoczyć tom szósty i świątecznie spotkać się z bohaterami tej książki. To była bardzo dobra decyzja. Z rozczuleniem wędrowałam po poznańskich ulicach, razem z rozpieszczoną Elką i Tomciem (który już urósł od „Kłamczuchy”, więc zwą go teraz po prostu Tomkiem).
W wigilijny wieczór zajrzałam do wielu domów, w tym do domu Bobcia, czyli ekstrawaganckiego Baltony, a przede wszystkim do domu szalonej rodziny Borejków. Cudnie było się przekonać, że nie w każdym domu wszystko jest „normalnie”, bo i u mnie często nie bywało, zamiast podniosłej atmosfery, dzień był istnym szaleństwem, wypełniony bieganiem pomiędzy kuchnią i pokojem z choinką oraz często zapomnianymi sprawunkami.

Ta wigilijna wędrówka z Aniołkiem i Gwiazdorem przypomina nam,  jak różne są  rodziny i jak różne są wigilie. Są i takie, w których główną rolę pełnią prezenty, wystrojeni rodzice i dzieci zapominają, co jest istotą Świąt, co jest esencją rodziny i bycia razem. Są także domy, w których jest biednie, prezenty skromne,  ale podarowane z głębi przepastnych serc, w którym znajdziemy tony miłości dla obdarowywanego. Tam świętuje się na całego. Jest też dom Borejków. Dom, który jeśli się go odwiedzi, to nie chce się opuszczać. Tam miłość fruwa w powietrzu, a ciepło serc rozgrzeje i wprawi w dobry humor dosłownie każdego. Do tego domu pod byle pretekstem chce się wpadać codziennie, a nawet kilka razy dziennie, aby nawdychać się tej świątecznej atmosfery i przekonać się, że najważniejszą rzeczą na świecie jest rodzina.

Bożonarodzeniową, zatem magiczną, metamorfozę Elki obserwowałam z uśmiechem. Jeżeli coś może rozkruszyć lód w sercu, to właśnie te Święta i spotkanie odpowiednich osób. Jakże symboliczna jest scena w podziemiu, kiedy Elka spotyka ponownie Tempertulę i prosi o przebaczenie, które zostaje udzielone bez jednego słowa. W wigilię wszystko może się zdarzyć, a ja, i to dziecko, które ciągle mieszka we mnie, bardzo pragnę wciąż w to wierzyć.  „Noelkę” zaś wpisuję do mojego kanonu lektur obowiązkowych na Boże Narodzenie.



____________________

Małgorzata Musierowicz, Noelka, Wydawnictwo Akapit Press, Łódź, s. 186.

-------------------------



Image and video hosting by TinyPic


14 komentarzy:

  1. Bardzo miło wspominam "Noelkę", opowieści o rodzinie Borejków i ich przyjaciołach mają w sobie tyle ciepła, że pewnie nie raz jeszcze do nich wrócę ;) Jak byłam dużo młodsza to wyobrażałam sobie, że kiedyś poznam takich ludzi, ale już dawno pozbyłam się złudzeń...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, milo byloby spotkac takich ludzi, pelnych ciepla i serdecznosci, a jednoczesnie o takich ekstrawaganckich nie raz osobowosciach:). Wcale sie nie dziwie, ze tak sobie o tym marzylas:)

      Usuń
  2. Wszyscy mamy dzieciaka w sobie, to jest w nas najpiękniejsze)
    Nie wiem nic o M.Musierowicz, wiem oczywiście o jej książkach ale nigdy chyba nie przeczytałam żadnej. Myślę że dziecko we mnie jest już na nie za stare( ale z przyjemnością przeczytałam o Noelce i Twojej radości związanej z jej przeczytaniem.
    Pozdrawiam świątecznie życząc by ten szczególny czas był w obfitości tym co kochasz najbardziej!!! Ciepłych, pełnych czułości i miłości świąt:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje pieknie za zyczenia. Tobie rowniez zycze rodzinnych, cieplych Swiat, podczas ktorych znajdziesz chwile oddechu i odpoczynku.

      Ja troskliwie pielegnuje mojego dzieciaka we mnie i nie pozwalam mu dorosnac :D. Czytam sobie "jezycjade" z takim rozrzewnieniem, ze az milo.

      Usuń
  3. oj pamiętam jak kiedyś zachwycałam się książkami Musierowicz i teraz chętnie bym wróciła do Jeżycjady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze kiedys bedziesz miala okazje i nastroj, czego serdecznie zycze.

      Usuń
  4. Książka z Bożym Narodzeniem i ciepłą rodzinną atmosferą w tle to idealny wybór na tę porę, więc wcale nie dziwi mnie, że właśnie po nią sięgnęłaś :). Sama lubię, żeby w święta było świątecznie aż do granic możliwości. Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to - "zeby w swieta bylo swiatecznie do granic mozliwosci" - idelanie napisane.
      Tobie rowniez - wszystkiego najwspanialszego na reszte Swiat.

      Usuń
  5. Świetna książka, mile ją wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mowiac nawet sie ciesze, ze po nia siegnelam dopiero teraz. Uczynila te Swieta na swoj sposob wyjatkowymi:)

      Usuń
  6. No niestety, bardzo chciałam przeczytać przez święta, ale w bibliotece w sobotę nie było ani jednego egzemplarza :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ze Ci sie nie udalo:(. Pewnie duzo ludzi mialo podobny pomysl:(

      Usuń
  7. Oj, świetnego wyboru dokonałaś na Święta. Mnie tak co parę lat ssie, że po prostu muszę przypomnieć sobie Noelkę. Czytałam chyba ze cztery razy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dzięki "Noelce" miałam bardzo sympatyczne, pod względem czytelniczym, Święta. Z pewnością będę wracać do tej książki często, jeśli nie co Święta.

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)