To były moje pierwsze Święta z „Noelką”. W przedświątecznej
gorączce, zmęczona pakowaniem prezentów, pieczeniem i gotowaniem, spojrzałam na
moją półkę z książkami szukając takiej, która gwarantowałaby uśmiech i odprężenie.
„Noelka”! Moja przygoda z „Jeżycjadą” skończyła się na piątym tomie, ale postanowiłam
przeskoczyć tom szósty i świątecznie spotkać się z bohaterami tej książki. To była bardzo
dobra decyzja. Z rozczuleniem wędrowałam po poznańskich ulicach, razem z rozpieszczoną Elką i Tomciem (który już urósł od „Kłamczuchy”, więc zwą go teraz po prostu
Tomkiem).
W wigilijny wieczór zajrzałam do wielu domów,
w tym do domu Bobcia, czyli ekstrawaganckiego Baltony, a przede wszystkim do
domu szalonej rodziny Borejków. Cudnie było się przekonać, że nie w każdym domu
wszystko jest „normalnie”, bo i u mnie często nie bywało, zamiast podniosłej
atmosfery, dzień był istnym szaleństwem, wypełniony bieganiem pomiędzy kuchnią i pokojem z choinką oraz często zapomnianymi sprawunkami.
Ta wigilijna wędrówka z Aniołkiem i Gwiazdorem
przypomina nam, jak różne są rodziny i jak różne są wigilie. Są i takie, w
których główną rolę pełnią prezenty, wystrojeni rodzice i dzieci zapominają, co
jest istotą Świąt, co jest esencją rodziny i bycia razem. Są także domy, w których
jest biednie, prezenty skromne, ale podarowane
z głębi przepastnych serc, w którym znajdziemy tony miłości dla
obdarowywanego. Tam świętuje się na całego. Jest też dom Borejków. Dom, który
jeśli się go odwiedzi, to nie chce się opuszczać. Tam miłość fruwa w powietrzu,
a ciepło serc rozgrzeje i wprawi w dobry humor dosłownie każdego. Do tego domu
pod byle pretekstem chce się wpadać codziennie, a nawet kilka razy dziennie,
aby nawdychać się tej świątecznej atmosfery i przekonać się, że najważniejszą
rzeczą na świecie jest rodzina.
Bożonarodzeniową, zatem magiczną, metamorfozę
Elki obserwowałam z uśmiechem. Jeżeli coś może rozkruszyć lód w sercu, to
właśnie te Święta i spotkanie odpowiednich osób. Jakże symboliczna jest scena w
podziemiu, kiedy Elka spotyka ponownie Tempertulę i prosi o przebaczenie, które
zostaje udzielone bez jednego słowa. W wigilię wszystko może się zdarzyć, a ja,
i to dziecko, które ciągle mieszka we mnie, bardzo pragnę wciąż w to wierzyć. „Noelkę” zaś wpisuję do mojego kanonu lektur obowiązkowych
na Boże Narodzenie.
____________________
Małgorzata Musierowicz, Noelka, Wydawnictwo Akapit Press, Łódź, s. 186.
-------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Znalezione pod choinką", "Czas na Jeżycjadę""Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę!", "Trójka e-pik", "Tydzień bez nowości".

Bardzo miło wspominam "Noelkę", opowieści o rodzinie Borejków i ich przyjaciołach mają w sobie tyle ciepła, że pewnie nie raz jeszcze do nich wrócę ;) Jak byłam dużo młodsza to wyobrażałam sobie, że kiedyś poznam takich ludzi, ale już dawno pozbyłam się złudzeń...
OdpowiedzUsuńTak, milo byloby spotkac takich ludzi, pelnych ciepla i serdecznosci, a jednoczesnie o takich ekstrawaganckich nie raz osobowosciach:). Wcale sie nie dziwie, ze tak sobie o tym marzylas:)
UsuńWszyscy mamy dzieciaka w sobie, to jest w nas najpiękniejsze)
OdpowiedzUsuńNie wiem nic o M.Musierowicz, wiem oczywiście o jej książkach ale nigdy chyba nie przeczytałam żadnej. Myślę że dziecko we mnie jest już na nie za stare( ale z przyjemnością przeczytałam o Noelce i Twojej radości związanej z jej przeczytaniem.
Pozdrawiam świątecznie życząc by ten szczególny czas był w obfitości tym co kochasz najbardziej!!! Ciepłych, pełnych czułości i miłości świąt:-)
Dziekuje pieknie za zyczenia. Tobie rowniez zycze rodzinnych, cieplych Swiat, podczas ktorych znajdziesz chwile oddechu i odpoczynku.
UsuńJa troskliwie pielegnuje mojego dzieciaka we mnie i nie pozwalam mu dorosnac :D. Czytam sobie "jezycjade" z takim rozrzewnieniem, ze az milo.
oj pamiętam jak kiedyś zachwycałam się książkami Musierowicz i teraz chętnie bym wróciła do Jeżycjady :)
OdpowiedzUsuńMoze kiedys bedziesz miala okazje i nastroj, czego serdecznie zycze.
UsuńKsiążka z Bożym Narodzeniem i ciepłą rodzinną atmosferą w tle to idealny wybór na tę porę, więc wcale nie dziwi mnie, że właśnie po nią sięgnęłaś :). Sama lubię, żeby w święta było świątecznie aż do granic możliwości. Wszystkiego dobrego!
OdpowiedzUsuńO to, to - "zeby w swieta bylo swiatecznie do granic mozliwosci" - idelanie napisane.
UsuńTobie rowniez - wszystkiego najwspanialszego na reszte Swiat.
Świetna książka, mile ją wspominam :)
OdpowiedzUsuńSzczerze mowiac nawet sie ciesze, ze po nia siegnelam dopiero teraz. Uczynila te Swieta na swoj sposob wyjatkowymi:)
UsuńNo niestety, bardzo chciałam przeczytać przez święta, ale w bibliotece w sobotę nie było ani jednego egzemplarza :(
OdpowiedzUsuńSzkoda, ze Ci sie nie udalo:(. Pewnie duzo ludzi mialo podobny pomysl:(
UsuńOj, świetnego wyboru dokonałaś na Święta. Mnie tak co parę lat ssie, że po prostu muszę przypomnieć sobie Noelkę. Czytałam chyba ze cztery razy ;-)
OdpowiedzUsuńTak, dzięki "Noelce" miałam bardzo sympatyczne, pod względem czytelniczym, Święta. Z pewnością będę wracać do tej książki często, jeśli nie co Święta.
Usuń