Top 10 to akcja Futbolowej – autorki blogu „Kreatywa”, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się rożnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta.
Akcja jest chwilowo zawieszona, ale wciąż można brać udział w starych rankingach. Postanowiłam wiec skorzystać z okazji i dziś zaprezentować:
Top 10: największe rozczarowania literackie
Książki Beaty Pawlikowskiej rozczarowały mnie ogromnie. Bardzo powierzchowne, podające okrojone wiadomości encyklopedyczne plus kilka słów komentarza.
Książka Kingi i Chopina opisuje dokładnie pory budzenia się i pójścia do łóżka, spożywane potrawy, ale nie widzę tam człowieka, zarówno w osobach autorów, jak i tych spotykanych na drodze.
"Amazonka..." Pałkiewicza rozczarowała mnie dlatego, że spodziewałam się opisu przygód, czegoś osobistego od autora, a otrzymałam suche fakty historyczne, które mogłabym wyczytać w encyklopedii, tudzież w innych książkach na ten temat.
"Kobieta na krańcu świata" pokazuje jak na podstawie programu telewizyjnego nie zawsze można napisać dobrą książkę, moralizatorska postawa autorki plus liczne powtórzenia - jestem na nie! "Alchemik"- nigdy nie rozumiałam fenomenu i tych "mądrości" życiowych.
O "Pochwale macochy" pisałam tutaj.
Kiedyś zaczytywałam się w książkach Carrola, ale przez tą z trudnością przebrnęłam, nie podobała mi się kompletnie.
Podobnie ma się sprawa z książką McEwana, którego lubię i szanuję, ale ta książka to jakaś pomyłka. "Dom nad rozlewiskiem", nie podobał mi się ubogi język powieści, urywane zdania i brak płynności, równie dobrze mogę posłuchać kumoszek na skwerku:). To ta sama "głębia" wywodów.
"Zagubiona przeszłość" była moją pierwszą i ostatnią książką autorki, która tak powszechnie jest lubiana. Według mnie narracja w książce jest mocno denerwująca, a akcja miejscami nie trzyma się kupy.
Top 10: największe rozczarowania literackie
Książki Beaty Pawlikowskiej rozczarowały mnie ogromnie. Bardzo powierzchowne, podające okrojone wiadomości encyklopedyczne plus kilka słów komentarza.
Książka Kingi i Chopina opisuje dokładnie pory budzenia się i pójścia do łóżka, spożywane potrawy, ale nie widzę tam człowieka, zarówno w osobach autorów, jak i tych spotykanych na drodze.
"Amazonka..." Pałkiewicza rozczarowała mnie dlatego, że spodziewałam się opisu przygód, czegoś osobistego od autora, a otrzymałam suche fakty historyczne, które mogłabym wyczytać w encyklopedii, tudzież w innych książkach na ten temat.
"Kobieta na krańcu świata" pokazuje jak na podstawie programu telewizyjnego nie zawsze można napisać dobrą książkę, moralizatorska postawa autorki plus liczne powtórzenia - jestem na nie! "Alchemik"- nigdy nie rozumiałam fenomenu i tych "mądrości" życiowych.
O "Pochwale macochy" pisałam tutaj.
Kiedyś zaczytywałam się w książkach Carrola, ale przez tą z trudnością przebrnęłam, nie podobała mi się kompletnie.
Podobnie ma się sprawa z książką McEwana, którego lubię i szanuję, ale ta książka to jakaś pomyłka. "Dom nad rozlewiskiem", nie podobał mi się ubogi język powieści, urywane zdania i brak płynności, równie dobrze mogę posłuchać kumoszek na skwerku:). To ta sama "głębia" wywodów.
"Zagubiona przeszłość" była moją pierwszą i ostatnią książką autorki, która tak powszechnie jest lubiana. Według mnie narracja w książce jest mocno denerwująca, a akcja miejscami nie trzyma się kupy.


A to całkiem nowa odsłona) Do dzisiaj myślałam że podoba Ci się niemal wszystko. Nie wiem nic na temat przedstawionego zestawu ale ufam że można się nimi rozczarować. Zetknęłam się tylko z " Domem nad rozlewiskiem"-zupełnie nie dla mnie... Picoult też zadziwia mnie popularnością, zaliczyłam trzy jej powieści i też już dziękuję.
OdpowiedzUsuń
UsuńNie, nie podoba mi sie wszystko, ale filtruje moje wybory przez dosyc geste sito. Chociaz... znajdzie sie pewnie u mnie jeszcze dziesiat ksiazek, ktore kupilam na fali jednej receznji lub fascynacji "teraz nie wiem juz czym".
Przyznaje, ze mam ulatwiona sprawe, bo mam przyjaciolke, ktora rowniez uwielbia czytac, a ze zna mnie od wielu lat, to zawsze podsuwa mi doskonale ksiazki:)
Mam podobne zdanie na temat "Domu nad rozlewiskiem". Przeczytałam, bo chciałam zobaczyć o co ten cały szum. Kompletnie nie moje klimaty.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o "Zakochanego ducha", to pozwolisz, że będę po drugiej stronie barykady :) Wiem, że są różne zdania na temat tej książki, ale ja ją po prostu lubię :)
Reszty nie czytałam, więc się nie wypowiadam :)
UsuńJesli chodzi o "Zakochanego ducha" to oczywiscie pozwalam:). nie wiem, czy moja fascynacja tym autorem juz minela, czy to byl po prostu zly moment, aby po ta ksiazke siegnac. Na pewno do niej wroce, a nuz mi sie odmieni:). Sentyment do Carrola wszak mam ogromny:), dlatego chyba tak bolesnie odczulam to rozczarowanie.
Na mój krytycyzm, a raczej jego brak, wpłynęło chyba to, że miałam bardzo, bardzo długą przerwę między książkami Carrolla. Być może byłam już zbyt "wygłodniała" jego prozy :) Nie wiem, ale mi się podobało.
UsuńWłaśnie nabrałam wielkiej ochoty na "Zaślubiny patyków"... :)
Alchemika mam zamiar czytać wkrótce i mam przeczucie, że okaże się, że to co zachwyca innych (ale jak widzę nie wszystkich) nie porusza mnie w ogóle. Jodi Pocoult czytałam tylko "Bez mojej zgody" co prawda nie jest to wspaniała pozycja pod względem kunsztu pisarskiego, ale fabuła nadrobiła te braki, dlatego też w przyszłości zamierzam jeszcze sięgnąć po efekty twórczości tej Pani.
OdpowiedzUsuńCo do Kobiety na krańcu świata oraz Domu nad rozlewiskiem, nie czytałam i w sumie nawet nie zamierzam, chociaż z tych dwóch skłaniałabym się jednak w stronę Martyny Wojciechowskiej.
W obecnych czasach, jak widać, każdy kto ma ochotę może napisać książkę, która nie musi, ale często staje się bestsellerem z niewiadomych powodów :)
Pozdrawiam.
UsuńJestem ciekawa, jak podejdzie ci "Alchemik", ja przeczytalam 2 i pol ksiazki tego autora i wydaje mi sie, ze autor ciagle pisze tak samo i o tym samym:).
Po Picoult jeszcze siegne, ale jej ksiazki musza jeszcze troche odcierpiec moj pierwszy zawod:)
Jesli chodzi o Wojciechowska, to uwielbiam jej bardzo osobisty "Przesunac horyzont", a takze "Etiopie..". Spodziewalam sie wiele po "Kobiecie...", ale to bylo tak, jakby ktos mi czytal skrypt do programu:(
Widzę, że Picoult w rankingu się znalazła. Zgodzę się, że "Zagubiona przeszłość" nie jest najlepszą książką tej autorki, polecam "Dziewiętnaście minut" i "Bez mojej zgody". Chociaż skoro narracja Cię denerwuje to będzie ciężko.
OdpowiedzUsuńPo "Dziewiętnaście minut" na pewno sięgnę, bo mam nawet na półce, a "Bez mojej zgody" ogladalam film, wiec raczej nie.
UsuńZobacze, jak bedzie po drugiej, trzeciej ksiazce z ta narracja.
Witam!
UsuńWarto sięgnąć po "Bez mojej zgody" nawet, gdy oglądało się film, ponieważ znacznie się różnią, szczególnie zakończeniem. CHyba każdy ma swój własny ranking powieści Picoult, ja polecam serdecznie "Świadectwo prawdy" i "Czarownice z Salem Falls".
Pozdrawiam
Aniki
Pawlikowska i Wojciechowska też mnie ogromnie rozczarowały, u Pawlikowskiej denerwują mnie jej "życiowe mądrości" i traktowanie czytelnika jak tępego przedszkolaka (takie odniosłam wrażenie), u Wojciechowskiej - czytałam "Etiopię" i na pierwszym miejscu wszędzie była ekipa.
OdpowiedzUsuńPałkiewicza "Syberia" natomiast bardzo mi się podobała.
Picoult czytałam "Bez mojej zgody", podobała mi się (choć bardzo dawno to było), ale nie na tyle, żeby sięgnąć po inne.
Usuń"Syberie" mam w planach przeczytac, mam nadzieje, ze chociaz ta mi sie spodoba. Po Twoim komentarzu nawet nabralam na nia ochoty:)
Bardzo różnorodne książki wybrałaś do rankingu. Kilka z nich czytałam i mnie nie rozczarowały. Jednak każdy może ocenić książkę jak chce i to jest w czytaniu najpiękniejsze.
OdpowiedzUsuń
UsuńZgadzam sie w zupelnosci. Rozne mamy tez doswiadczenia z ksiazka, rozne gusta i odmienne oczekiwania. Czasem nawet pora roku czy moemnt zycia sprawiaja, ze tak, a nie inaczej dana ksiazke oceniamy.
Pozdrawiam cieplo.
Powiedzielam Twoją opinię niemal w 100 %:) Kalicińśka mimo wszelkich niedociągnięć mnie wciągnęła :)
OdpowiedzUsuń
UsuńJestem zaskoczona, spodziewalam sie "batow" od wiekszosci;).
Ja przeczytalam 2,5 tomu Kalicinskiej, wiec nie poddalam sie tak latwo:)
Trudno wypowiedzieć mi się na temat tych konkretnych książek, bo żadnej z nich nie czytałam. Pawlikowska w swoich małych książeczkach na temat różnych krajów jest jak dla mnie całkiem ok, bez rewelacji, ale czyta się to przyjemnie. Wojciechowskiej jeszcze nie czytałam, a po "Alchemika" pewnie już nigdy nie sięgnę. Do swojej listy rozczarowań także dodałam Carrola, ale akurat "Kości księżyca". Ogólnie nie jest to autor, który do mnie trafia.
OdpowiedzUsuń
Usuńha ha
"Kosci ksiezyca" akurat ja lubie:)
Jak milo jest poczytac o odmiennych gustach:)
"Pochwałą macochy" i ja się rozczarowałam. Bardzo. Przedtem przeczytałam kilka bardzo entuzjastycznych recenzji i kiedy sięgnęłam po książkę, pomyślałam: to ma być to cudo? Wątek macochy uprawiającej seks z małym pasierbem wydał mi się bardzo niesmaczny. Dla mnie to pedofilia i nic więcej.
OdpowiedzUsuńPana Coelho nigdy nie lubiłam i nie rozumiem tego szału na punkcie jego książek :)