sobota, 20 października 2012

CHERI, COLETTE

Przyznaję, że czytając książkę „Cheri” Colette ciągle miałam przed oczami film z 2009 roku ze wspaniałą Michelle Pfeiffer w roli Lei. Świat Stephena Frearsa był dokładnie taki, jak sobie zawsze wyobrażałam czytając o belle epoque – przepych, wspaniałe wnętrza, przepiękne stroje. Trochę czasu musiało minąć, abym chciała skonfrontować obraz filmowy z książką Colette. Wydana w Polsce w 2010 roku, rok po premierze filmowej, 90 lat po napisaniu. Chwała za to, że powstał film, inaczej miłośnicy Colette i Klaudyny mogliby się nigdy nie doczekać polskiego przekładu głośnej książki Colette.

Powieść opowiada historię romansu emerytowanej, prawie pięćdziesięcioletniej kurtyzany Lei z młodym, dwudziestopięcioletnim synem jej rywalki, którego nazywa Cheri.  Mogłoby być bardzo banalnie, ale nie jest. Powieść jest napisana pięknym, subtelnym językiem, który podkreśla wszystkie niuanse męsko-damskiej  gry, erotyzmu wiszącego w powietrzu oraz wewnętrznych rozterek bohaterów.


Lea z "Cheri" - źródło 

Cheri i Lea - źródło
Lea, to kobieta wspaniale wyposażona przez naturę, o przepięknej figurze, nogach, porównywana często do nimfy. W swojej profesji wspięła się na szczyty, bajecznie bogata, mogła pozwolić sobie wybierać tylko młodych kochanków. Obsesyjnie dbająca o swój przemijający kapitał – urodę, wyrachowana, nie pozwalająca usidlić się żadnemu mężczyźnie. Jednocześnie bardzo samotna wśród przepięknych wnętrz swojego domu, pod warstwą makijażu i spowita w najwspanialsze stroje.  Kiedy poznaje młodego Peloux- syna Charlotty, dawnej i obecnej rywalki, którą nazywa przyjaciółką, jej wprawione oko od razu poznaje nieoszlifowany diament. Bierze go pod swoje skrzydła kreując niejako na swoje podobieństwo. Cheri jest dzieckiem uwięzionym w ciele wspaniałego mężczyzny, zaniedbywany przez swoją matkę, podrzucany na wychowanie służącym, obracający się w towarzystwie kurtyzan, wyrósł na mężczyznę bez kręgosłupa moralnego. Niesamowicie rozpieszczony, mimo braków w wychowaniu i wykształceniu uważa siebie za najlepszego wśród najlepszych, także wspaniałego biznesmena, którym faktycznie jest, oraz znawcę piękna, nie tylko kobiecego. Kocha piękne stroje, wspaniałą biżuterię, piękne wnętrza, perfumy, dobre jedzenie. Straszliwie samotny lgnie do Lei, która staje się jego wzorem kobiety idealnej, nie tylko ze względu na wygląd, wnętrze, ale także na erotyczne doznania. 

Jest mu kochanką, matką i niańką. Jego Nounoune niespostrzeżenie staje się całym jego światem. Bo tylko u niej znajduje schronienie i zaspokojenie wszystkich swoich potrzeb. Ta historia miłości, przywiązania, pożądania "nauczycielki i ucznia" od początku jest skazana na komplikacje. Czy spodziewamy się happy endu po historii miłości dwudziestopięciolatka i dwa razy starszej kobiety? 

Colette wykreowała ciekawe postaci, a powieść wcale nie trąci myszką. Czyż w dzisiejszych czasach nie spotykamy kobiet takich jak Lea i mężczyzn takich jak Cheri? Nawet po ponad dziewięćdziesięciu latach sylwetki bohaterów nic nie tracą na aktualności. Związek dużo starszej kobiety z młodym mężczyzną dalej wzbudza dużo większe kontrowersje niż starszego pana z młodą dziewczyną, który skwitujemy tylko pobłażliwym uśmiechem i hasłem "kryzysu wieku średniego". Ile kobiet jak Lea można spotkać dzisiaj? Pięknych, niezależnych, inteligentnych, które raz po raz muszą udowadniać, że jeszcze nie czas, aby przenieść je do lamusa, tkających gęstą sieć pozorów i wyobrażeń o sobie samych.

"Cheri" Colette to dobra powieść, bo mimo pozorów historia ta nie jest tylko czarującym romansem, ale doskonałym studium gorzkich, wewnętrznych dylematów głównych bohaterów. Colette udowodniła, że potrafi dostrzec i opisać subtelności ludzkiej natury przekonując mnie do sięgnięcia po kolejne powieści jej autorstwa. 







Colette, Cheri, przeł. Anna Topczewska, s. 236, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010.
-----------------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Trójka e-pik", "Klasyka literatury popularnej".

Image and video hosting by TinyPic

14 komentarzy:

  1. Nie znam ani książki ani filmu. Na książkę jakoś nie mam na razie ochoty, ale na seans jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Film bardzo mi sie podobal, no i te wspaniale kostiumy i wnetrza!

      Usuń
  2. O książce jak i o filmie słyszałam sporo. Zachęciło mnie to do poznania książki. Twoja recenzja też mnie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Polecam najpierw przeczytac ksiazke, wtedy film oglada sie zupelnie inaczej.

      Usuń
  3. Bardzo lubię Michelle Pfeiffer, ale ekranizacji powieści Colette jeszcze nie widziałam. Najpierw jednak książka, później film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie w tej kolejnosci:)
      MP gra bardzo dobrze, jak zwykle zreszta, uwielbiam ja w roli Lei :)

      Usuń
  4. Świetna recenzja! Filmu nigdy nie widziałam, ale zdecydowanie zachęciłaś mnie do sięgnięcia po książkę. Będę się za nią rozglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Ksiazka moim zdaniem jest dobra. Chociaz opinie sa rozne:), ja dostrzeglam w niej cos wiecej, niz zwykly romans.

      Usuń
  5. Książki Colette to ponadczasowe historie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam dotąd nic Colette; już od pewnego czasu mam na nią ochotę i po Twoim poście myślę, że zacznę właśnie od "Cheri". Na dodatek nabrałam ochoty na film. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym przeczytać całą "Klaudynę", może kiedyś do niej dojdę:)

      Film polecam, kostiumy są zachwycające.

      Usuń
  7. Kupiłam tę powieść wczoraj, a ponieważ w twórczości Colette zakochałam się już jakiś czas temu, więc niecierpliwie oczekuję, aż wezmę ją w swe dłonie :) Film już za mną, co ciekawe, dość późno się zorientowałam, że powstał na podstawie książki autorki Klaudyny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle wiec, ze ksiazka przypadnie ci do gustu:)
      Klaudyna ciagle nie gosci na mojej polce, musze wreszcie cos z tym zrobic;)

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)