piątek, 15 lutego 2013

OPIUM W ROSOLE, MAŁGORZATA MUSIEROWICZ


„Opium w rosole” Małgorzaty Musierowicz jest książka nieco inną, niż poprzednie części Jeżycjady. Jest bardziej nostalgiczna, zawiana trochę smutkiem, chociaż, oczywiście, nie brakuje i takich stron, które skrzą się poczuciem humoru i wywołują salwy śmiechu.

Nie będę ukrywać. Moją ulubioną postacią w tej książce jest Aurelia Jedwabińska czyli Genowefa Pomke, Bombke, Trombke... Urocza dziewczynka, której własny dom urządzony niczym reklama magazynów o dekoracji wnętrz, jest zimny i pusty. Aurelia, nazywając siebie Genowefą, przemierza ulice Poznania zaglądając do okien i podglądając rodziny. Rodziny, w których ich członkowie potrafią spędzać czas razem, śmiejąc się, gotując kryzysowe potrawy, zasiadając wspólnie do stołu. Jeżeli ujrzy szczególnie ciepły, zaokienny obrazek – dzwoni do drzwi i ogłasza, że przyszła na obiadek. Nie muszę wam pisać, że będąc sama matką, miałam serce porozrywane na małe kawałeczki. Geniusia jednak wie, gdzie w  Poznaniu można znaleźć miłość, gdzie biją serca kochających się rodzin i szczęśliwie trafia na osoby, od których otrzymuje i zainteresowanie i ciepłe słowo i oczywiście, wspomniany już, obiadek. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, okazuje się, że dziecku niepotrzebny jest do szczęścia pięknie urządzony pokój, markowe zabawki, stół zastawiony specjalne zdobytymi artykułami, w zamyśle najlepszymi. Bo najlepsze potrawy to te, które przyprawione są miłością. Jeżeli tego składnika brakuje, nawet najlepsze jedzenie traci smak, a ludzie przy stole apetyt.

„Opium w rosole” to także historia Kreski i Maćka. Jakże urocza jest Kreska, która za nic w świecie nie chce być tombakiem. Mądrze postępując powoduje spięcie w zwojach mózgowych Maćka, który wreszcie odkrywa, czym jest uczucie i co właściwie jest istotne w drugim człowieku.

Ta książka to także opowieść o tych, którzy odchodzą, czy to, napiszmy brutalnie- ze względów naturalnych, czy też, sami dryfując po oceanie życia oddalają się od najbliższych. A może inaczej – to opowieść o tych, którzy zostają emocjonalnie osieroceni i czekają, tęsknią, wyglądają znaku życia.
Z bliska widać najgorzej. Czasem trzeba oddalenia, żeby kogoś zobaczyć naprawdę. A czasem własne nieszczęście zasłania widok na bliskiego człowieka”.
Właśnie. Czasami nie docenia się tego, co się ma, a czasami nie chce się widzieć. Bywa i tak, że tkwimy przy kimś, z kimś, tylko fizycznie, a nasze duchowe „ja” odchodzi daleko. Taki półczłowiek w domu rani najbardziej.

Spędziłam miłe chwile z „Opium w rosole”. Znowu pokazano mi coś palcem lub nim pogrożono. Lubię ten dydaktyzm bijący z książek Małgorzaty Musierowicz, a "Opium w rosole" stało się  jedną z moich ulubionych części Jeżycjady.



Zdania napisane kursywa są cytatami pochodzącymi  z książki.


______________________

Małgorzata Musierowicz, Opium w rosole, Wydawnictwo Akapit Press, s. 235.



Pierwsze zdanie: „W nocy spadł olbrzymi śnieg
Ostatnie zdanie: „ – I ważny – dodała mama, przewieszając sweterek przez poręcz krzesła. – No, wstawaj już, wstawaj... ty mój Jeżyku


------------------------------


Image and video hosting by TinyPic

23 komentarze:

  1. Jeszcze jedna Musierowicz? Oczy ze zdumienia przecieram!!!
    Cóż ta pani ma w sobie że jest tak czytana? Gdzie ja byłam i co robiłam kiedy był moj czas na nią??? Chyba piłam hihihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, jest 19 tomow Jezycjady, a ja moja przygode skonczylam na 5 czesci, wiec teraz bede nadrabiac:)
      Plus czytac inne ksiazki tej autorki:)
      Ja doroslam i nie czytalam juz kolejnych czesci, a teraz w ramach sentymentu postanowilam nadrobic zaleglosci:), czyta mi sie bardzo dobrze, lekka lektura, ale taka... prawdziwa i z ukrytymi madrosciami zyciowymi.

      Usuń
  2. Moja faworytka jeżycjadowa :) Uwielbiam "Opium w rosole" (obok "Szóstej klepki" i "Dziecka piątku"), długo myślałam że jak będę miała córkę to nazwę ją Aurelią właśnie - no ale zdanie zmieniłam, choć miłość do książki przetrwała. Bardzo ciekawa recenzja :) Serdeczności :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kolejnych czesci nie znam, wiec bede miala niezwykla przygode podczas nadrabiania kolejnych czesci. Rozne opinie slyszalam na temat dalszych czesci, ala mam nadzieje, ze bedzie mi sie podobalo.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. A ja muszęprzyzbnać, że nigdy mnie nie ciągneło do Jeżycjady... sama nie wiem czemu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez nie, ale teraz zmienilam zdanie i bawie sie swietnie podczas lektury.

      Usuń
  4. Jeżycjada jest ze mną od wielu lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero ja odkrywam i mimo, ze jest dla mlodszych czytelniczek, to wspaniale mi sie ja czyta.

      Usuń
  5. "Opium w rosole" ujęło mnie wiele lat temu i pozostaje jedną z moich ulubionych części Jeżycjady. Jest to dla mnie książka, która mówi również o stanie ducha ludzi w stanie wojennym nie mówiąc tego wprost. Aurelia Jedwabińska, czyli Geniusia, pojawia się w późniejszych tiomach Jeżycjady jako dorosła bohaterka trzeciego planu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozna sie domyslec, ze znikniecie rodzicow Kreski ma wiele wspolnego z polityka tamtych czasow, ale ze wzgledu na cenzure nie mozna bylo napisac o tym wprost, czytelnik jednak sie slusznie tego domysli:)

      Ciesze sie juz na sama mysl, ze Aurelia nie zniknie, ale bedzie sie pojawiac w kolejnych tomach Jezycjady:). Po cichu mialam taka nadzieje:)

      Usuń
  6. To moja najulubieńsza z ulubionych :-) Wracałam do niej chyba z dziesięć razy. Doskonałe lekarstwo na chandrę i wszelkie smutki :-) Jak tak podczytuję u Ciebie kolejne recenzje książek składających się na Jeżycjadę, to coraz bardziej chce mi się przeczytać całość jeszcze raz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwie sie, bo faktycznie jest wyjatkowa. Sama z pewnoscia rowniez do niej wroce nie raz.
      Zachecam do siegniecia po Jezcyjade raz jeszcze, odblokowuje kurek wspomnien i wspaniale dziala na chandre :)

      Usuń
    2. Możliwe, że zacznę teraz od tyłu, bo niedawno najświeższą 'McDusię' przeczytałam ;-)

      Usuń
  7. "Opium w rosole" to najpoważniejsza część Jeżycjady - ze względu na dziecko mające problemy w domu, ale również na sytuację, o której autorka nie mówi wprost (na przykład aresztowania polityczne - ojca Borejko, rodziców Kreski, etc.). Bardzo ładnie napisałaś o duchowym osieroceniu, nie ujęłabym tego lepiej. No i zachęcam do lektury kolejnych tomów.

    Pozdrawiam, K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje bardzo:)
      Po kolejne tomy siegne z najwieksza przyjemnoscia juz wkrotce.

      Usuń
  8. Widzę, że konsekwentnie czytasz panią Musierowicz :) Aż mam ochotę odświeżyć sobie Jeżycjadę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, konsekwentnie i z ogromna radoscia siegam po kolejne czesci. Duzo radosci daja mi te ksiazki, ale takze powoduja fale wspomnien, generuja chwile zadumy. IMO to nie tylko "mlodziezowki", to cos duzo wiecej. Kawal naszej historii takze.

      Usuń
  9. Uwielbiam Jeżycjadę. Aż nabrałam ochoty, żeby przypomnieć sobie co nieco. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staje sie jej coraz goretsza fanka:)
      Do wspomnien z Jezycjada w reku goraco namawiam.

      Pozdrawiam cieplo.

      Usuń
  10. Niebawem zaczynam całą Jeżycjadę od "Szóstej klepki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swietnie! Bedzie nas wiecej. Z przyjemnoscia bede podczytywac Twoje polekturowe wrazenia :)

      Usuń
  11. Ah, Jeżycjada! Mogłabym czytać te wszystkie tomy i czytać w nieskończoność ;d

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam tę książkę jeszcze z czasów szkolnych. To jedna z moich ulubionych powieści Musierowicz. W ogóle cały cykl Jeżyjada jest wspaniały.

    OdpowiedzUsuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)